piątek, 20 grudnia 2013

"Wszystko przemija jak zwykłe złudzenie..."

Dziś mieliśmy ostatnią klasową wigilię. Stół zastawiony był bardzo skromnie - ze dwa rodzaje ciasta, babeczki, mandarynki, tyle. Przyszli wszyscy, rozdaliśmy sobie prezenty, złożyliśmy życzenia, później wypiliśmy symboliczne piwo, ale i tak ta fajniejsza część klasy zwinęła się szybciej. Wszyscy rozeszli się, rzucając mechaniczne wesołych świąt. Wychowawczyni dostała od nas ręcznie robioną kartkę z zabawnym wierszykiem, gdzie każdy złożył swój autograf oraz bon do Empiku. Była szczerze zachwycona - już zapowiadała, że pobiegnie kupić sobie nowe książki :) Oprócz tego zrobiliśmy wielką kartę (bo kartką tego nie można nazwać) dla naszej kochanej pani od matematyki. Na okładce narysowana była choinka w delcie, a w środku, pod życzeniami, wzór na deltę :D Cieszę się, że wręczyliśmy jej ten drobiazg - w pełni na to zasłużyła.

Grudzień dobiega końca. Czuję, że koniec czai się tuż za rogiem - wreszcie nadejdzie kres użerania się z tą bandą imbecyli. Kilka kroków dzieli mnie - a także pozostałych maturzystów - do ostatecznego zakończenia szkoły. Coś skończy się bezpowrotnie. Jeszcze tylko studniówka, kolejne próbne matury, złożenie finalnych deklaracji, oficjalne zakończenie roku szkolnego i wreszcie Maj, pisany wielką literą. Maraton pisemnych matur, na deser ustne i koniec. Finito. Pozostanie tylko czekać na wyniki. 27 czerwca będzie nam niczym wyrok. Obyśmy zostali uniewinnieni.

Jako jedyna z klasy wybieram się na studia do Warszawy. Większość decyduje się na Wrocław, Opole, ktoś Kraków, ktoś pracę za granicą. Mimo że mam tam sporą część rodziny, wiem, że - przynajmniej na początku - będę czuć się samotna. Mój dobry kolega, a zarazem były chłopak, uparcie namawia mnie, żebym została. Przyjaciółka mówi, że mając możliwości, powinnam wyjechać. Wiem, że mam szansę wyrwać się z tego środowiska, którego nie cierpię i nie chcę jej zaprzepaścić. Decyzję podjęłam już kilka lat temu i już jej nie zmienię.

Nie będę tęsknić za klasą ani tym bardziej za innymi ludźmi ze szkoły. Większości nie lubię i mam nadzieję więcej nie mieć z nimi do czynienia. Będę tęsknić za nauczycielami, bo miałam ogromne szczęście trafić na wielu inspirujących i po ludzku dobrych ludzi. Będę tęsknić za kilkoma osobami (przyjaciółmi?), bez kontaktu z którymi będzie mi bardzo ciężko. Ani Facebook, ani smsy, ani Skype nie zastąpią realnego kontaktu. Będę tęsknić za popalaniem fajek połączonym z zakupami w Netto na długiej przerwie, jedzeniem kanapek na parapetach, malowaniem paznokci na fizyce i geografii, opieprzaniem się na w-fie, stresującym chodzeniem do tablicy na matmie, zacinającym się zamkiem w szafce, napisami na drzwiach w toalecie (typu: funkcja liniowa ssie pałę albo ostał ci się ino sznur), zapachem frytek w sklepiku, zaglądaniem z nadzieją na tablicę z zastępstwami i szczęśliwymi numerkami, kłótniami z babką od angielskiego, chodzeniem niemal co tydzień na poprawy z polskiego, śmiesznymi historyjkami księdza, M. wymądrzającym się na każdej lekcji, patriotycznymi akcjami organizowanymi przez szkołę... Skończy się nauka w szkole w tradycyjnym wydaniu. Nie będzie sprawdzianów, będą kolokwia. Czeka nas zupełnie nowy rozdział w życiu. Jestem ciekawa, jak to się nam wszystko potoczy.

***

18 grudnia - nie ma to jak domowa biblioteka... ;)
19 grudnia - godz. 16, wychodzę ze szkoły po poprawie z polskiego

20 grudnia - prezencioch, to prześliczne puchate cudo jest notesikiem

Dzień 18. Cytat, który być może często pojawia się na waszym blogu: Nadzieja umiera ostatnia.

Dzień 19. Cytat waszego przyjaciela/kolegi: Idiots, idiots everywhere.

Dzień 20. Cytat o przyjaźni: We can, however, choose our friends, and I am glad I have chosen you.

*** 

Rano mama przez przypadek przytrzasnęła mi palce drzwiami w samochodzie. Ból był nieprzeciętny, łzy poleciały same (krew też chlusnęła). Na szczęście nie zostały złamane, ale są całe opuchnięte i pulsujące bólem. Takiej przygody jeszcze nie miałam!

Zaś plany na święta są następujące:
- przeczytać Granicę i Szewców (co najmniej!)
- ogarnąć kombinatorykę
- zrobić jedną maturkę z WOSu
- oglądać seriale (Touch, The Walking Dead albo zacząć coś nowego) oraz filmy
- jeść ile wlezie
- wyspać się
- ODPOCZĄĆ!

56 komentarzy:

  1. Kombinatoryka, matko boska częstochowska, chyba z cztery razy poprawiałam, aż w końcu dostałam czwórkę, normalnie gościu do mnie, gratulejszyn, w końcu, a ja już nerwy tak zszargane przez to miałam, że głowa mała.

    Warszawa mówisz? Ja bym Ci poleciła Kraków, ale jak wolisz, huehuehue. Co w ogóle za kierunek obstawiać planujesz? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nad Warszawą też się zastawiam, ale chyba Kraków wygra. Chociaż ja mam rok więcej od Ciebie na decyzję ; )
    Też tak średnio przepadam za swoją klasą i chcę się wyrwać. A Wigilie Klasowe są bez sensu, składasz wszystkim życzenia, nawet tym, którym nic nie życzysz...
    Życzę dobrych wyników na maturze ; )

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeżeli tylko się męczysz w tym środowisku to wyjedź. Mi pomogło, co prawda aktualne środowisku też do końca mi nie pasuje ale jest to znacznie mniejsze szambo (pomaga też świadomość że i z ludźmi ze studiów, a przynajmniej z częścią nie będę się już tak czesto widywać bo po 1.5 roku będziemy się teraz mieszać na specjalnościach) .

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam urwałam kontakty ze "znajomymi" z liceum. W większości były to dwulicowe szuje, z którymi już nigdy nie będę chciała mieć do czynienia. Chociaż wiadomo przechodząc powiem "cześć" i zapytam co słychać?, ale na nic więcej mnie nie stać. Odkąd poszłam na studia zmieniłam tok myślenia, jeszcze bardziej obserwuję zachowania ludzkie i z wielkim bólem stwierdzam, że nie nadążam za tym społeczeństwem.

    A na jaki kierunek studiów chcesz iść? I dlaczego tak daleko? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę klasowej wigilii, nawet jeśli skromna to na pewno było bardzo przyjemnie. Moja klasa jest na tyle niezorganizowana że w tamtym roku i w tym również, nie było żadnej wigilii a nawet obyło się bez mikołajek. Ja przechodząc z gimnazjum do technikum też nie tęskniłam za dawnymi znajomymi, niestety okres gimnazjum nie był dobry i miałam więcej wrogów niż dobrych znajomych, teraz jest trochę inaczej więc chyba nie warto wracać do przeszłości a na naszej drodze zawsze może pojawić się ktoś nowy, ktoś warty naszego zainteresowania.

    Gumy do żucia są owocowe, a herbatka fińska świąteczna z cynamonem, kardamonem i imbirem. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zacznę od końca.. Też muszę porobić jakieś maturki.Najbardziej chyba z matmy , bo jej się mimo wszystko obawiam. Granicę też przeczytać muszę, bo chcę ją wrzucić do pracy maturalnej. Ja klasę mam akurat w porządku. Są tylko dwie dziewczyny za którymi nie przepadam. Co to nie one, wchodzą tylko nauczycielom za przeproszeniem w tyłek. Poza tym ludzie są świetni. Zawsze coś śmiesznego się dzieje. Trzeba jeszcze coś wymyślić do końca roku szkolnego żeby nauczyciele Nas zapamiętali :D
    Ja osobiście jeszcze nie wiem jak to będzie po maturze. Muszę prawko zdać, chciałam wyjechać na jakiś czas za granicę a potem wrócić akurat na październik. Zastanawiam się również nad Opolem i Wrocławiem.
    Właśnie zauważyłam, że również jesteś z opolskiego. Ciekawa jestem trochę skąd dokładniej. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeju, jakbym czytała trochę o sobie, też jako jedyna chcę iść do Warszawy ; ) może się jeszcze tam spotkamy. na jaki kierunek się wybierasz? jestem szczerze ciekawa, jak to wszystko się potoczy. nowy początek przed nami!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja również nigdy takiej nie piłam, na opakowaniu pisze że "Christmas tea" więc jestem jej bardzo ciekawa, ale na razie szkoda mi jej napocząć. Tak, wiem to dziwne :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Szczególnie gdy jest coś ładnie zapakowane i szkoda niszczyć opakowanie. A, przypomniało mi się że mam takie różane sole do kąpieli, ale ich nie użyłam jeszcze, bo mają piękne opakowanie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Wybrałam sobie Oblicza władzy a Ty ?
    Ja akurat mam brata w Holandii, reszte tato powiedział że mi opłaci i jechałabym z chłopakiem więc nie mam najgorzej. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Co prawda do studiów mam dużo czasu,ale wiem na pweno jedno. Nie zostanę w tym mieście, gdzie mieszkam.
    Nawet nie ze względu na otoczenie,ale raczej na to,że większe miasto oznacza więcej możliwości.
    Też miałam wigilię klasową i też większość osób szybko sobie poszła. Nie zaliczam ich wcale do mądrzejszych. Powinniśmi zostać i sobie pogadać. Na końcu zostało parę osób, które sprzątały. Okazało się,że ci, którzy zabrali dupę w troki pozostawiali róźne rzeczy po sobie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja mieszkam w Opolu, nie pchaj się tu na studia, mimo iż moja mama jest wykładowcą na PO to poziom średni :). Osobiście planuję pójść Wrocka lub Poznania.

    Ach, ostatnia wigilia z klasą. U nas było całkiem przyjemnie. Zamówiliśmy obleśny catering, barszcz z uszkami, pierogi i pieczoną rybę. Były też ciasta, kolędy i opłatek. Czyli masa ludzi składająca Ci wymuszone życzenia. Mimo to zdarzyło mi się parę chwil, gdy zatrzymałam czas i patrzyłam na wszystkich śmiejących się ludzi ze smutkiem. Ostatni rok... Ale jakoś to będzie.

    gnome-in-hat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak ja Cb rozumiem. Nie znoszę mojej klasy, oprócz kilku osób, a niestety muszę z nimi wytrzymać jeszcze 1,5 roku. A Wigilię też miałam wybitną, zamówiliśmy sobie pierogi i krokiety i to było na tyle. I świetny pomysł z kartą dla pani od matmy ;) No i pierwsze zdjęcie O.O taka biblioteczka i to w domu

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny pomysł z tym bonem do empiku :D.

    OdpowiedzUsuń
  16. Tyle książek masz w domu? :D
    A na jakie studia się wybierasz do Warszawy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz u mnie na blogu :)
      Ja Ci życzę powodzenia z tymi studiami :) ale patrząc na wyniki Twojej matury próbnej myślę, że nie powinnaś mieć żadnego problemu z dostaniem się na to, co chcesz :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  17. Ja na studia dopiero za kilka lat, choć już dziś najbardziej ciągnie mnie do Krakowa. :) Zazdroszczę tak wielkiej domowej biblioteki *.* Spodobał mi się tytuł tego posta, bardzo prawdziwy. Ja chodzę do jednej klasy z tymi samymi osobami już wiele lat, bo po podstawówce trafiliśmy do tego samego gimnazjum. Bardzo lubię moją klasę, więc nie wyobrażam sobie, że za rok już ostatnia taka Wigilia, a potem już z zupełnie innymi ludźmi. Pozdrawiam i życzę Ci Wesołych Świąt! ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja za swoją klasą tęsknię cały czas. ;(

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja będę tęsknić za moją klasą, w końcu trafiłam na normalnych ludzi.
    Ale pamiętam, że nie mogłam się już doczekać końca gimnazjum - tamtych ludzi naprawdę nie lubiłam i z wielką ulgą opuściłam tamtą szkołę.

    OdpowiedzUsuń
  20. Choinka z wzorem na deltę haha :D No zapraszam na studia do Warszawy, jest całkiem ok ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja za swoją klasą w ogóle nie tęsknie :D


    http://gusiatrzyzywioly.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. ja pamiętam swoją ostatnią wigilijkę w technikum, nie mieliśmy choinki, to namalowaliśmy ją na tablicy, pod tablicą ułożyliśmy prezenty, był Mikołaj, barszcz, krokiety, pierogi... wtedy wydawało mi się, że nie dam rady funkcjonować bez mojej klasy, było mi przykro, że to ostatni razem spędzony świąteczny czas. ale było, minęło. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. E tam, dasz radę! Mi się na początku nie chciało tego ogarniać, później twierdziłam, że mi to niepotrzebne, następnie usiadłam z książką, trzy dni porobiłam ćwiczenia, stwierdziłam, że ojej to nie takie złe, a nastęnie wyszło, że kurde to takie łatwe! teraz bym to inaczej zrobiła i odjęła sobie tych nerwów, ale polak mądry po szkodzie xD

    Bo Kraków to Kraków! studiuję w Krakowie, bardzo fajne miasto! E tam, nie zaznaczaj na początku, że nie masz szans - też tak mówiłam, śmiałam się, że nigdzie się nie dostanę. A jak wyszło? Na sześć kierunków, na które składałam, nie dostałam się tylko na 1 :) Więc wyluzuj i będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  24. Mój brat studiuje w Warszawie, na początku nikogo nie znał, ale już po pierwszym miesiącu miał mnóstwo znajomych. Także na pewno nie będziesz się czuła samotna zbyt długo! ;) Ogólnie Warszawa jest cudowna i też bardzo bym chciała pójść tam na studia. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. taak, ja na dziennikarstwo ; ) musimy trzymać kontakt, a nuż wylądujemy w jednym mieszkaniu? : ) pozdrawiam i życze wesołych świąt!

    OdpowiedzUsuń
  26. Mnie również czeka nowy rozdział w życiu, co prawda nie studia, a liceum w innym mieście. Właściwie taki jest plan. Marzę o tym, żeby się stąd wyrwać. Nie będę tęsknić za ludźmi z klasy, bo sporo się przez nich nacierpiałam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Szewców? To poprawiasz polski a zdajesz maturę rozszerzoną? Bo zrozumiałam, że niezbyt lubisz ten przedmiot a to lektura do rozszerzenia. Ja też nie lubiłam swojej klasy i jako jedyna poszłam na studia do Katowic. Wyjazd to będzie najlepsza decyzja jaką podejmiesz nie słuchaj innych i nie rezygnuj. Poznasz nowy, lepszy świat. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Przede mną też nowy rozdział, pewnie zmieni w moim życiu tyle, co śmierć gołębia na krakowskiej starówce, ale optymistycznie. Niesamowita biblioteka, oj buszowałabym. ;) Pozdrawiam. Julka zapraszam na swojego nowego bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jak czytam Twój post, to mam wrażenie, jakbym słuchała swoich myśli. Zbieg okoliczności, bo ja dzisiaj w moim poście również napisałam, że chcę się na studia dostać do Warszawy oraz, że chcę się wyrwać z mojej miejscowości. A Ty na jaką uczelnię planujesz iść? Moim zdaniem nie powinnaś słuchać innych, tylko robić, to co Ty chcesz i w taki sposób, abyś była szczęśliwa. Ja również miałam Wigilię klasową. Moja była jeszcze skromniejsza od Twojej, bo nie było ciast, tylko ciastka. :D Wychowawczyni była na niej tylko kilkanaście minut, bo jechała na Wigilię do Starostwa. Mam nadzieję, że z Twoimi palcami już trochę lepiej. Plany na Święta mam podobne. Na burza--mysli.blog.onet.pl NN, zapraszam. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Jej, to ile Wy tych próbnych matur macie? My tylko jeden raz pisaliśmy...
    Jeśli chcesz się wyrwać z tego środowiska i masz możliwość, to ja bym się w ogóle nie zastanawiała. Sama też chętnie wyjechałabym gdzieś daleko, ale niestety nie mam takich szans.
    Masz taką bibliotekę w domu?! WOW! Świetnie to wygląda :)
    Aż mnie coś zabolało, jak przeczytałam o tym przypadku z samochodem :/

    OdpowiedzUsuń
  31. Jak to dziwnie się czyta, jak narzekasz na swoja klasę... Jeszcze kilka miesięcy temu mówiłam dokładnie tak jak Ty, ale o swoich idiotach z gimbazy. Teraz poszłam do liceum, urwałam kontakty, odetchnęłam z ulgą, że ja nie pójdę ich drogą. I czytam, jak ktoś narzeka na swoje liceum. Czy to się nigdy nie skończy? Czy w maturalnej też bedą mnie męczyli ci ludzie, których teraz lubię? Mam nadzieję, że nie, w końcu moi "klasowcy" to inteligentni ludzie, "na poziomie", oby tak zostało.
    Popieram pomysł z wyjazdem do Warszawy. mnie taki cud nie spotka-nie mam kasy, nie mam znajomości. Spełnieniem marzeń byłby Kraków, w którym jako humanistka podkochuję sie od dawna, ale to na drugim koncu Polski. Mieszkam koło Bydgoszczy- i za żadne skarby świata nie pójdę na Kazimierza Wielkiego. Never! Jak najdalej! Bo to byłoby po prostu nudne. I po 18-nastce mieszkać z rodzicami? Niee, jadę w siną dal i doskonale rozumiem Twój wybór.
    Aż sie ciepło na sercu robi, gdy widzę taką biblioteczkę... Ja mam w pokoju głównie książki po rodzicach, i to dziecinne. Po poważną literaturę muszę biegać do salonu. I nie wyobrażam sobie, by w jakimkolwiek pomieszczeniu w moim domu nie było książek! Nawet w łazience mam ksiażki i czasopisma. Książki wszędzie! Jak będę bardzo zdesperowana, to spróbuję je wszystkie skatalogować, to będzie robota!
    Hej!
    PS. Jesteś w klasie tylko jezykowej, czy jeszcze z rozszerzonym humanem? Bo jak to drugie, to tak samo jak ja :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie narzekam na swoją klasę, bo potrafią czasami spiąć tyłki i nawet jeśli mają coś zrobić na poważnie wychodzi z tego kupa śmiechu. Są w chwile kiedy powinni pewne sprawy traktować dojrzale, ale akurat chłopakom z mojej klasy pojęcie dojrzałości jest słabo znane, taki już jest. :D
    Ciekawi nas to co jest nieznane, chociaż nie zawsze jest lepiej, gdy myślimy o przyszłości marzymy o czymś wspaniałym, mamy nadzieję na coś lepszego, czasami niestety jest to mylne, chociaż studia podobno są jednym z najwspanialszym momentów w życiu :) Jak się nie przekonamy, nie będziemy wiedzieć.

    W końcu odpoczniemy od szkoły, nauki, a ja to nawet od ludzi, bo swego czasu i oni mnie denerwowali ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. ja też nie będę tęskniła za swoją klasą, to banda debili...
    Ty napiszesz matury a mnie czeka jeszcze egzamin zawodowy :)
    Ja już jestem dawno po kombinatoryce, mam ostatni sprawdzian z brył obrotowych :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ważne, że masz co wspominać :) Już teraz życzę Ci powodzenia na maturach i dostania się na studia do Warszawy!

    Odpoczywaj jak najwięcej. Ja przynajmniej mam taki zamiar :p

    OdpowiedzUsuń
  35. Ano jedną, jeszcze taką okrojoną, bo np. jak wybrałam, że będę pisać rozszerzony angielski, to już nie mogłam pisać podstawowego. To fajnie, że będziecie ich trochę mieli, obeznacie się z arkuszami, przyzwyczaicie do typów zadań, sprawdzicie swoją wiedzę, później na tych prawdziwych będzie Wam już łatwiej :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Cóż, to smutne, ze nie będziesz wspominać miło tej klasy. Ja swoją uwielbiam, ale rozumiem twoje uczucia, miałam tak w gimnazjum. Zupełnie nie tęsknię za tą bandą imbecyli. Warszawa.... Cóż, ja będę studiować w Katowicach. najprawdopodobniej i tak jak ty postanowiłam to już sobie dawno.
    Masz piękną, piękną bibliotekę. Nie chcesz mnie zaprosić do domu?? :D
    No i współczuje z palcami. Kiedyś przytrzasnęłam sobie jeden i to bolało jak diabli. Wrr.
    "Jeść ile wlezie". Tak bardzo ja Y.Y
    No i wesołych świąt :D

    OdpowiedzUsuń
  37. Przypomniały mi się te wszystkie papierosy na długiej, kanapki jedzone 'po trzy' na jakiejś lekcji, poprawy z polskiego i maturalne stresy 'przecież i tak nam nie wyjdzie' :D Liceum fajna sprawa, chociaż chodząc do niego postrzegałam to tak samo jak Ty - banda debili i za dużo niepotrzebnej wiedzy.
    I nawet sobie nie wyobrażasz jak Ci tej Warszawy zazdroszczę! Strasznie mnie ciągnie do tego miasta ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Mieliśmy z tego tylko kartkówkę, dostałam 4 :D
    A bryły obrotowe to hmm, najpierw będziesz miała graniastosłupy i ostrosłupy, jak to ogarniesz z walcami, stożkami i kulami nie będziesz miała problemu :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Dobre kontakty z nauczycielem od matmy to połowa sukcesu, serio serio :D Wesołych Świąt kochana !

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja nie ogarniam matmy kompletnie ale za to pana lubię:)
    Zapraszam- our-individual-world-of-fashion.blogspot.com :) proszę o kliknięcie w pasku bocznym w baner- SHEINSIDE, jak klikniesz napisz! a ja za to zaobserwuje twój blog:)

    OdpowiedzUsuń
  41. Samotność będzie nam towarzyszyć zawsze. Nie zwracaj uwagi na to, co mówią Ci inni, podążaj swoją ścieżką - chcesz studiować w Warszawie ? Niech nic Cię nie powstrzymuje, nikt za Ciebie studiować nie będzie, prawda ?

    OdpowiedzUsuń
  42. Wiesz co, faktycznie muszę pomyśleć nad tymi "Dniami Otwartymi", wtedy również mogłabym zdobyć wiele informacji. Prawo jest rzeczywiście dość trudnym kierunkiem, ale historia raczej niekoniecznie. :) A Ty, co chcesz studiować?~burza--mysli~

    OdpowiedzUsuń
  43. Z własnego doświadczenia już współczuję "Szewców". Jak dla mnie strata czasu, przeczytałam, niewiele zrozumiałam i cześć czapka. Prezencior wspaniały! A ja za swoją klasą będę tęsknić, a raczej za gronem przyjaciółek, bo właśnie licealną przyjaźń będę chyba najmilej wspominać. A maj...Oj zbliża się i dla mnie nieubłaganie. Przepraszam za tak długą nieobecność, ale klasa maturalna dała mi w kość (a to dopiero początek). Zapraszam na nowy post i życzę zdrowych, bo zdrowie jest najważniejsze i rodzinnych Świąt! :) No i żeby poszło w cycki, hehe! bykoralik.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  44. Zrób to, co uważasz za słuszne, nie sugeruj się niczym :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Gdybym miała możliwości też bym wyjechała do Warszawy :) Na początku zawsze jest trudno ale z czasem będzie lepiej więc nie ma co się martwić na zapas :)
    Wesołych Świąt :))

    OdpowiedzUsuń
  46. Jaki słodziutki notes ojejju ! :)

    zapraszam - http://our-individual-world-of-fashion.blogspot.com/ . Proszę kliknij w baner sklepu- SHEINSIDE u nas na blogu, my w zamian zaobserwujemy twój blog!:)

    OdpowiedzUsuń
  47. Widzę, że ktoś z opolskiego, jak ja! :)
    Polecam wykorzystać do cna najbliższe miesiące, bo to już nie wróci. Mi jest przykro, że ja ich nie wykorzystałam i skupiłam się na maturach, które okazały się pestką.
    Co do studiowania, to to kolejna przygoda, która czeka Cię już niedługo. Przede wszystkim mam nadzieję, że z łatwością się wkręcisz w ten mechanizm.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  48. Może spotkamy się w Warszawie kiedyś? Jestem w podobnej sytuacji. też czuję że coś się kończy. Mam nadzieję że to będzie szczęśliwe zakończenie.

    OdpowiedzUsuń
  49. Warszawa może przytłoczyć, szczególnie jeśli jesteś z małego miasta. Granicę tak, Szewców ogarnij streszczenie, bo tego się ogarnąć nie da. :D Wyspałam się w pełni, ale jestem studentką, kogo ja oszukuję? Sesja dopiero przede mną. :) A co chcesz studiować? Za szkołą się tęskni, nie za ludźmi z klasy. Te same mordy, inny dzień to nie dla mnie. :D Mam 130 osób na roku, znam może z 30, :>

    OdpowiedzUsuń
  50. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award. Pytania znajdziesz na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  51. odpoczac!! i tego wlasnie CI zycze :)

    nie tesknimy za wszystkim i wszystkimi, ale jednak to na nas dziala. ja sama tesknie za liceum... na ostatniej wigilii klasowej byl serwetkowy pozar i niebanalne prezenty, to byly czasy! <3
    funkcja liniowa jest akurat prosta, mogli napisac ze np. planimetria ssie pale :D
    pozdrawiam swiatecznie!

    OdpowiedzUsuń
  52. ja za swoją klasą chyba też nie będę tęsknić.

    OdpowiedzUsuń

To dzięki Wam mam siłę pisać.