Oto pierwszy post z cyklu, który obmyśliłam sobie pewnej bezsennej nocy. Aktualnie cierpię na nadmiar czasu wolnego, który trawię m.in. na oglądanie filmów i z tegoż powodu będę się z Wami dzielić tym, co uda mi się zobaczyć. W każdym poście opiszę 10 ostatnio obejrzanych tytułów. Mam nadzieję, że będziecie znajdować coś dla siebie. Zatem zaczynamy!
Pętla (1957), reż. Wojciech Has
Stary polski film, oparty na opowiadaniu Marka Hłaski o tym samym tytule. Kiedyś na WOK mieliśmy przeczytać dowolne opowiadanie tego autora. Wybrałam wtedy najkrótsze, jakie znalazłam, ale spodobało mi się na tyle, że postanowiłam bardziej zgłębić się w twórczość Hłaski. Pętla rozwaliła mnie na łopatki, po przeczytaniu wracałam do niej myślami wielokrotnie. Mężczyzna uzależniony od alkoholu postanawia rozpocząć walkę z nałogiem. Jest to tak trudne, że widz/czytelnik ma wrażenie współuczestnictwa; film jest bowiem wiernym odzwierciedleniem opowiadania. Ma ten sam specyficzny, mroczny, ciężki klimat. Jest cholernie dołujący, trzeba mieć odpowiedni dzień, aby go obejrzeć. Obsada jest, oczywiście, genialna (Gustaw Holoubek!). Film powstał ponad 60 lat temu, dlatego sposób, w jaki został nakręcony, różni się od współczesnego, co może irytować, czasem śmieszyć, ale to klasyka i naprawdę warto to zobaczyć.
Nigdy nie rozmawiaj z nieznajomym (1995), reż. Peter Hall
Całkiem niezły thriller z młodym Banderasem - to już chyba wystarczająca zachęta. Film zaczyna się dość banalnie. Otóż piękna pani psycholog (tylko nie psycholożka, bo to idiotyczna i do tego niepoprawna forma) pewnego dnia przypadkiem spotyka równie przystojnego, co tajemniczego, mężczyznę. Wydaje się, że to miłość od pierwszego wejrzenia, ale to nie rom-com. Obok romansu mamy wątek dziwnych pogróżek wysyłanych do zakochanej kobiety. Kto zagraża jej życiu? Warto obejrzeć, aby się przekonać, zakończenie zaskakuje. Filmweb określił ten film jako erotyczny, co według mnie jest lekką przesadą.
Agora (2009), reż. Alejandro Amenabar
Przyznam szczerze, że nie jestem specjalistką od filmów historycznych, nie jest to z pewnością mój ulubiony gatunek. Agorę ktoś mi polecił, poza tym uwielbiam starszy film tego reżysera - Inni z Nicole Kidman - który na pewno oglądaliście choć raz. I tym razem się nie zawiodłam. Urzekły mnie tragiczne losy starożytnej astronomki i filozofki Hypatii. Chrześcijan ukazano tu jako pozbawionych skrupułów fanatyków religijnych, którzy nie cofną się przed niczym. Urocza Rachel Weisz w roli głównej sprawia, że nie można oderwać od niej wzroku. Piękny i mądry film.
Pogrzebany (2010), reż. Rodrigo Cortes
Jeden aktor, jedno miejsce, półtorej godziny napięcia, które zamiast opadać - rośnie. Na takich warunkach nie jest łatwo nakręcić coś, co nie spowoduje o widza zniecierpliwienia i ziewania. W tym wypadku eksperyment okazał się jak najbardziej udany. Z pozoru opis może być mało zachęcający - mężczyzna budzi się w trumnie, a do dyspozycji ma tylko zapalniczkę i telefon. Akcja skupia się, oczywiście, na desperackich próbach sprowadzenia ratunku i jak najszybszego wydostania się na powierzchnię, bo robi się już coraz duszniej... Bardzo klaustrofobiczny film, niemniej jednak wykonany dobrze. Nie nudziłam się ani przez chwilę, a ostatnie minuty filmu naprawdę wstrzymują oddech. Zapada w pamięć.
Noc w Rzymie (2010), reż. Julio Medem
Cóż, mogło być ciekawie - dwie kobiety, jedna noc, jeden pokój. Od początku jednak cała historia nie trzyma się kupy. Przychodzą do hotelu, jedna żegna się i wychodzi, druga zostaje, później jednak ta pierwsza wraca... Noc spędzają - a jakżeby inaczej - na rozmowach i seksie. Do tego kręci się jeszcze gdzieś facet z obsługi hotelu, który bardzo chciałby dołączyć do tej zabawy. I żeby jeszcze chociaż te rozmowy miały sens, ale nie... Coś opowiadają, później przyznają się do kłamstw, aby znów wymyślić nową historyjkę. Mądre to na pewno nie jest. Kompletne nieporozumienie.
Kto cię uczył jeździć? (2012), reż. Andrea Thiele
Bardzo przyjemna komedia dokumentalna. Trzej cudzoziemcy w obcych krajach przygotowują się do egzaminu na prawo jazdy. Mamy Niemkę w Indiach, Amerykanina w Japonii i Koreankę w Niemczech. Można się porządnie zdziwić, jak bardzo różnią się od siebie lekcje jazdy w poszczególnych krajach. Najważniejsze w filmie są tak naprawdę różnice kulturowe dzielące obcokrajowców i lokalnych mieszkańców. Idealne na ciepły, letni wieczór.
Dom snów (2011), reż. Jim Sheridan
Do tego filmu miałam aż dwa podejścia. Za pierwszym razem zasnęłam po jakichś 30 minutach, za drugim udało mi się dotrwać do końca.Właściwie te pierwsze pół godziny wyjaśnia wszystko, reszta to - mam wrażenie - ciągnięcie akcji na siłę. Zaczyna się tak banalnie, jak tylko jest to możliwe. Otóż kochająca się rodzinka wprowadza się do nowego domu. Tak, zgadliście, po krótkim czasie zaczyna on wykazywać objawy nawiedzenia. Nic dziwnego, w końcu poprzedni mieszkańcy zostali w nim zamordowani. Reżyser niewątpliwie miał jakiś pomysł, ale nie potrafił go dostatecznie pociągnąć. Przewidywalne to i nieszczególnie porywające. Raczej nie zachęcam.
The Encounter (2010), reż. David A.R. White
Natrafiłam na niego całkiem przypadkiem, przeszukując Kinomana w celu obejrzenia czegoś niebanalnego. Dość wysoka ocena wyglądała zachęcająco, a opis także zaintrygował. Pięcioro nieznanych sobie ludzi z powodu nieprzejezdnej drogi zostaje zmuszonych do zatrzymania się w jadłodajni o tajemniczo brzmiącej nazwie Ostatnia Szansa... Jakby tego było mało, jej właściciel nazywa siebie Jezusem i zdaje się wiedzieć wszystko o - zdawałoby się - przypadkowych gościach. Brzmi jak bajka i trochę taką bajką jest. Czasem popada w banał i umoralnianie, jednak całość klei się całkiem dobrze i, co ważne, skłania do myślenia. Momentami byłam naprawdę poruszona, czasem też bliska łez. Zdeklarowanych ateistów zapewne rozbawi, ale dla takich jak ja, czyli wątpiących i poszukujących, jest wręcz idealny.
Powstanie Warszawskie (2014)
Film
z gatunku tych, których wstyd nie zobaczyć! W całości złożony z
oryginalnych fragmentów kroniki kręconej w stolicy latem 1944 roku.
Stylizowany trochę na fabułę, jest bardzo ciekawym dziełem. Odświeżone i
kolorowe (!) zdjęcia nie wyglądają zupełnie na swoje 70 lat. Imponująca
jest też praca, jaką wykonano, aby odtworzyć słowa wyłącznie na
podstawie ruchu ust. Wzruszające są zdjęcia dzieci trzymających z dumą
karabiny, dziewczyn w kolorowych sukienkach, chłopaków śmiejących się i
machających do obiektywu kamery. Przejmujący jest obraz miasta totalnie
zniszczonego, zrównanego z ziemią. Pokazano bezwładne ciała zabitych
powstańców, pojedyncze i całe stosy trupów, nawet ostatnie chwile
rannego człowieka w agonii. Dla mnie ten moment był najbardziej
szokujący, bo jako widz byłam świadkiem czyjejś autentycznej śmierci...
Jedyną rzeczą, jaka drażni, to momentami nazbyt infantylne i sztuczne
fikcyjne dialogi kamerzystów. Poza tym mankamentem, film jest
rewelacyjny, budzący ogromne i szczere emocje swoją prawdziwością.









Świetny pomysł, ja także mam mnóstwo wolnego czasu (maturzyści :d) i szukam czegoś ciekawego do obejrzenia. Zabieram się zaraz za "Pogrzebanego" :)
OdpowiedzUsuńW takim razie jak tylko natrafi się okazja coś wybiorę z tej listy. Jedyny film, który oglądałam to właśnie The Encounter, mnie on bardzo wzruszył, na tyle by w chwili załamania sięgnąć po niego raz jeszcze ;)
OdpowiedzUsuńPętle bym chętnie obejrzala, ze wzgledu na jego sam temat:)
OdpowiedzUsuńbuziaki
ankagrzanka.blogspot.com
Niestety o większości filmów nawet nie słyszałam. Ale chyba czas to zmienić, szczególnie, że o Pogrzebanym czytam/słyszę po raz któryś w krótkim czasie. No i nie mogę sobie odpuścić Powstania, ale póki co nie mam czasu. A Ty masz i to na 10 zazdrocha ;D
OdpowiedzUsuńZ ogromnym wstydem muszę się przyznać, że nie widziałam jeszcze tego filmu. Całe szczęście mam czas teraz nadrobić z powodu choroby. :)
OdpowiedzUsuńDo filmu The Encounter znam chyba odpowiednik ksiązki. Na Twojej liście zaintrygowały mnie 3 tytuły :) A akurat w wakacje zamierzam "poszalec" z filmami.
OdpowiedzUsuń"Chata" Paula Young, tzn tam tez byl motyw, ze w zwyklym domu mieszka Bóg i odpowiada na pytania mężczyzny, który stracil zone i córke, jakos tak. Ale nie wciągnela mnie za bardzo, może dlatego, ze religia nigdy nie była dla mnie niczym ważnym.
UsuńWidziałam z tych wszystkich tylko "Dom snów". Może dlatego, że nienawidzę oglądać filmów i trochę mnie to męczy. Ale widzę, że ty nie próżnujesz i idziesz z nimi równo. Swoją drogą przeczytałam "Eulalia kulinarnie" i już miałam taki słodki uśmiech na twarzy. No cóż, taki cykl też możesz zrobić, ja lubię patrzeć na jedzenie :3
OdpowiedzUsuńŻadnego nie obejrzałam, aczkolwiek trzy pierwsze propozycje i ostatnia całkiem ciekawie brzmią :D Mam nadzieję, że się nie zawiodę, bo jestem nieco wymagająca, jeśli chodzi o filmy. Ze swojej strony polecam "Siedem dusz", bardzo ładny film, o ile lubisz dramaty :)
OdpowiedzUsuńA co do Twojego komentarza u mnie:
No właśnie mamy osobno algebrę i geometrię, też mnie to na początku zdziwiło, no i na dodatek to oznacza dwa egzaminy zawalone, a nie jeden XD No w Grecji mieszkam 15 lat i jest całkiem fajnie, ludzie są całkiem sympatyczni, jest tak dość... swawolnie :) No i podoba mi się to, że jak rozmawiam po polsku na ulicy, to nikt mnie nie rozumie, hehehe XD
nie oglądałam żadnego .. ja to zawsze jakieś komedie romantyczne oglądam ;)
OdpowiedzUsuńNie ma za co :) Daj znać, jak go obejrzysz!
OdpowiedzUsuńHm, jeśli chodzi o klimat, to w tym roku o dziwo wcale tak pięknie nie jest. Normalnie teraz powinnam siedzieć i się pocić, a tutaj od kilku dni się chmurzy i taka niezdecydowana jest ta pogoda. Przyszłość raczej wiążę z Grecją, ale kto wie, jak to się potoczy ^^
Pogrzebany - mistrzostwo !!
OdpowiedzUsuń''Dom Snów'' widziałam i bardzo mi się podobał.
OdpowiedzUsuńNajbardziej zaciekawił mnie ''The Encounter'', muszę kiedyś obejrzeć :)
Zainteresowała mnie "Agora", a "Pogrzebany" i "Dom Snów" oglądałam. ;)
OdpowiedzUsuńTrzy filmy bardzo mnie zaciekawiły, musze je dopisać do mojej listy filmów do oglądnięcia.
OdpowiedzUsuńMłody Banderas <3 I Pogrzebanego chciałam też obejrzeć :)
OdpowiedzUsuńNo ja właśnie zauważyłam, że przeważnie jak u nas jest zła pogoda - u was słoneczko i wszystko pięknie, ślicznie, a jak u was pada - u nas można smażyć jajka na chodniku :D
OdpowiedzUsuńWydają się ciekawe i z pewnością obejrzę kilka z tych filmów :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńAh, ja mam póki co nadal sporo wolnego czasu, ale na oglądanie jakichkolwiek filmów po prostu nie potrafię się zdobyć - ale ja tak zawsze miałam, telewizor, wszelkie video i dvd były przeważnie na ostatnim miejscu. Wolę nie obiecywać, że cokolwiek z Twojej listy obejrze, aczkolwiek zaintrygowałmnie Twój opis filmu “Agora“ :)
OdpowiedzUsuńAmerican Horror Story chciałam zacząć. Dobre? :D
OdpowiedzUsuńOoo, Agora, coś dla mnie z racji na to, że lubię filmy historyczne :)
OdpowiedzUsuńKuurcze nie mam czasu żeby to obejrzeć, ale jak tylko będę mieć wakacje to na pewno skorzystam! :)
OdpowiedzUsuń"Kto cię uczył jeździć?" brzmi naprawdę ciekawie i sympatycznie. Chętnie obejrzę, jak już zaczną mi się wakacje. :) W sumie to chyba prawie wszystkie filmy z tego wpisu mam teraz chęć obejrzeć. Ale cóż, lato idzie, czasu będzie aż nadto.
OdpowiedzUsuńNie znam żadnej z tych książek, ale chciałabym przeczytać "Powstanie Warszawskie" :)
OdpowiedzUsuńZapraszam :
unnormall.blogspot.com
Szczerze mówiąc żadnego z tych filmów nie oglądałam. Wiem,że na pewno nie mam zamiaru oglądać "Noc w Rzymie", bo ze wszystkich innych filmów w tym fabuła wydaje mi się nadzwyczaj głupia. Za to chciałabym zobaczyć film "Pętla", jeśli miałabym odpowiedni nastrój, myślę,że może być ciekawy. Poza tym zaciekawiło mnie "Powstanie warszawskie" ze względu na samą tematykę oraz "Agora". "Inni" mi się bardzo podobali, więc może film tego samego reżysera okaże się tak samo dobry.
OdpowiedzUsuńKiedyś oglądałam 'Nigdy nie rozmawiaj z nieznajomym' jak dla mnie trochę psychodeliczne :D
OdpowiedzUsuńZ podanych przez Ciebie tytułów widziałam tylko Noc w Rzymie.
OdpowiedzUsuńMoże resztę uda mi się jakoś obejrzeć, może coś mnie zaciekawi.
żadnego z filmów nie widziałam. w sumie co się dziwić, prawie nie oglądam filmów :P
OdpowiedzUsuńOoo Chojraka też uwielbiam do dnia dzisiejszego, zapomniałam o nim, bo tyle tych bajek, to samo Świat Według Ludwiczka i Tom i Jerry... chyba jednak zrobienie drugiej części będzie dobrym pomysłem hahaha XD
OdpowiedzUsuńfajny blog, miło się czyta ;)) życzę dalszych sukcesów i wytrwałości :)
OdpowiedzUsuńhttp://magdalenka99.blogspot.com/2014/06/wasted.html nowa notka! zapraszam na mój blog, każdy komentarz i obserwowanie jest odwzajemniane ;)
Czytam post i myślę sobie ' jej, to o filmach, a ja pewnie żadnego z przedstawionych nie oglądałam'. Ale jednak oglądałam :D 'Powstanie Warszawskie'. Świetny film, czasami wkurzają mnie jednak dialogi.
OdpowiedzUsuńAż wstyd się przyznać, ale żadnego z tych filmów nie oglądałam.
OdpowiedzUsuń