niedziela, 2 lutego 2014

10 rzeczy (bądź ludzi), które wkurzają mnie najbardziej

Ostatnio tak sobie szłam spacerkiem do szkoły (pierwszy był w-f, więc spoko) i czułam, jak wszystko i wszyscy działają mi na nerwy. Później nie było lepiej, więc warczałam na każdego, kto napatoczył mi się na drodze. Pewnie myśleli, że mam okres. Byli jednak w błędzie. Byłam przed i miałam ochotę ich wszystkich rozszarpać. Tak czy siak, tamten radosny poranek zainspirował mnie do tegoż właśnie posta, który pewnie nie zmieni nic w moim ani tym bardziej waszym życiu, ale przynajmniej pozwoli się wyżyć. Czekam też na wasze propozycje. Dziękuję za uwagę.

Małe dzieci (i ich matki)
Zacznę od tego, że szlag mnie trafia, kiedy idę dokądś i jest mi spieszno, a całą drogę zajmują mamusie ze słodkimi bobaskami w wózeczkach. Białej gorączki dostaję, kiedy do restauracji, pizzerii czy innej kawiarni przychodzą mamusie wraz ze swoimi pociechami. Kobity zaczynają plotkować w najlepsze, a dzieciaczkom się nudzi i zaczynają wrzeszczeć na cały lokal, a ty masz ochotę czym prędzej wyjść. Dzieci w pociągach, autobusach, sklepach, w każdej możliwej formie i miejscu w magiczny sposób sprawiają, że momentalnie dostaję szału.

Gimbaza na mieście
Wyjść gdziekolwiek w piątek wieczorem i nie spotkać przynajmniej pięciu sfor gimbusów to rzecz nierealna. A żeby chociaż zachowywali się jak ludzie, to nie. Siedzą na murkach, ławkach, schodach, drą mordy na całą ulicę, śmieją się jak idioci, przeklinają co drugie słowo i omawiają ostatni skandal, jak to matka jednego z nich przyłapała na paleniu papierosów. Przypał w chuj.

Szkolne kible
W gimbazjum mieliśmy najfajniejsze toalety. Były na każdym piętrze, kabin wystarczająco dużo, papier, mydełko, ręczniki, full wypas. Jedynym minusem były gimby, które zimą robiły sobie tam palarnię i śmierdziało przez to na całym korytarzu. Z podstawówki pamiętam przyklejone do sufitu kulki papieru. Nie wiem, od ilu lat tam wisiały, ale przez sześć lat mojej tam edukacji nikt nie wpadł na pomysł, żeby to wyczyścić. Podejrzewam zresztą, że dalej tam są. Kilka razy zdarzyło mi się nawet zatrzasnąć w kabinie, trauma życia. Najgorzej jest jednak teraz, w liceum. Smród gorszy niż w toy-toyu, zimno jak w chłodni (po co montować kaloryfery?), notoryczny brak mydła, papier toaletowy, który kończy się po długiej przerwie i skupisko pająków. Wysikać się tam to koszmar.

Moja klasa
Gorzej już chyba nie mogłam trafić. Składa się ona bowiem w głównej mierze z szalonych imprezowiczek, pustych idiotek i bezczelnych chłopaków. Prawie nikt się nie uczy, bo po co, co tam matura, jakie studia w ogóle. Przecież trzeba iść na grube melo, biiicz. Ewentualnie pograć na kompie, pójść na siłownię i omówić to na przerwie z kolegami. Przy okazji powiedzieć do dziewczyn ty jesteś jakaś pojebana, spierdalaj, opcjonalnie zamknij mordę. Kultura na wysokim poziomie, nie ma co. Normalnych jest może jakaś 1/6.

Głupota
Ten punkt nierozerwalnie wiąże się z powyższym. Nie ma chyba gorszej cechy ludzkiej od zwykłej tępoty. I nie chodzi tu wcale o nie wiadomo jaką życiową mądrość czy wrodzoną inteligencję. Nie wszyscy muszą super się uczyć i mieć wiedzę na każdy temat, bo nie o to chodzi. Przykłady na ludzki kretynizm można by mnożyć w nieskończoność. No, ale żeby w wieku siedemnastu czy osiemnastu lat nie umieć dodawać ułamków, nie znać daty rozpoczęcia powstania warszawskiego czy nie być w stanie wskazać na mapie Wielkiej Brytanii, nie trzeba być chyba wybitnie uczonym, prawda?

Niepoprawność językowa
Uczą się Polacy obcych języków, w lepszym czy gorszym stopniu śmigają po angielsku czy niemiecku, a nie potrafią poprawnie wypowiedzieć się w ojczystym. A podobno Polacy nie gęsi. Wiem, że polski język trudna język, no ale takie smaczki jak wziąść, wyłanczać czy bynajmniej jestem mądra (autentyk!) winniśmy tępić jak zarazę. O tym planuję zresztą napisać osobny post, bo jest to temat, który uważam za całkiem istotny.

Pryszcze
Cholerstwo zawsze, ale to zawsze, pojawi się w najmniej pożądanym momencie. Czy idziesz na rendez-vous z błękitnookim księciem, czy na spotkanie koła gospodyń wiejskich, pryszcz zrobi ci na złość i urośnie wielki, czerwony na samym środku nosa. Aż strach spojrzeć rano w lustro.

Okres
Sam w sobie, jak i dolegliwości z nim związane. Kto choć raz cierpiał, pomimo łyknięcia wcześniej no-spy max, wie, o czym mówię. Dla mnie to comiesięczna tortura.

Tłumy
Nie wiem, czy istnieje na ziemi ktoś, kto je lubi (znając oryginalność ludzi - pewnie tak). Ja mam na nie ciężko przebiegającą i nieuleczalną alergię. Wszelkie Krupówki, Morskie Oka, strzeżone plaże w okresie letnim omijam szerokim łukiem. Tak samo sklepy podczas weekendowych wyprzedaży i szkolną toaletę na długiej przerwie (mimo że wtedy jest jeszcze papier).

Telewizja
Najpierw miało być o reklamach, ale doszłam do wniosku, że jednak wkurza mnie telewizja sama w sobie. Nie mam żadnych kablówek, więc moja oferta programowa ogranicza się do bodajże 20 kanałów. Kiedykolwiek nie włączyć by tego pudła, nie oferuje absolutnie nic godnego uwagi. Wszelkie seriale czy programy, które mnie interesują (namiętnie oglądam kulinarne), wolę w spokoju obejrzeć w internecie. A jeśli chodzi o reklamy, to nie powiem, jakaś jedna na sto jest dobra. Górują jednak idiotyczne, pozbawione dobrego smaku, nieciekawe. Tak, ja też zawsze noszę Perwoll w torebce i wpuszczam ekipę z kamerami, aby pozmywali mi naczynia.

34 komentarze:

  1. Ostatnio najbardziej mnie wkurzają matki z małymi, uczącymi się jeździć na łyżwach dzieciakami, na dodatek prowadzące te dzieci w przeciwnym kierunku niż wszyscy jeżdżą, a potem mające pretensje, że mało się ich dziecka nie przejechało. I w ogóle wszystkie osoby jeżdżące pod prąd, a w szczególności uczennice gimnazjum, które nie dość, że we 3 nie wte stronę to jeszcze za ręce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiele z tych punktów również i mnie denerwuje...

    OdpowiedzUsuń
  3. Spotkałam się raz z sytuacją gdy szłam wiaduktem(z jednaj balustrada i ulica z drugiej balustrada i nicość, a tu dwie lalunie z głębokimi wózkami zajęły całą szerokość chodnika i jeszcze miały pretensje, że chcę przejść. No sorry, nie przelecę -.-
    Tak gimbaza to jakieś nieporozumienie, drą mordę jakby im ktoś za to płacił, niestety głupoty się nie leczy.
    U mnie toalety nie są złe, ale damskich jest mniej niż męskich, i na jednym piętrze notorycznie jest nieczynna -.- Mydło jest, zapachy raczej okey, ale papier wywieszają około 8 lekcji dnia poprzedniego, wiec pierwsza przerwa i dziękuję, nie ma. Ludzie go chyba żrą -.-
    Moja klasa jest bardzo ambitna. Aż za bardzo. Sorry, ale jak się zdaje maturkę w wosu na 30%, to się nie myśli o prawie. A jednak.
    Co do pryszczy, to weź nic nie mów, w sobotę studniówka, a mi rośnie gigant oO
    I tłumy również mnie przerażają, jestem tam niemal jak dziecko we mgle.
    Wnioskuję, że jesteś normalna, bo denerwują nas te same rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie również irytują matki z małymi dziećmi i gimbaza. Mnie jeszcze irytuje radio za ciągłe reklamy i denną muzykę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam dokładnie i powiem Ci szczerze, że wiele z sytuacji, które wymieniłaś mnie też denerwuje. Zwłaszcza jak jestem przed okresem, wtedy jestem rozdrażniona i potrafię być złośliwa (czasami nawet nie chce, ale jakoś samo tak wychodzi) ;] Pogarszający się wygląd cery, bolący brzuch i te nerwy - nie lubię tego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie również irytują małe dzieci, nawet niekoniecznie ich matki, tylko one same. W ogóle nie lubię dzieci. ;] Gimbaza też mnie denerwuje, uważają się za bardzo "mądrych", a ich wiedza (często) ogranicza się do przekleństw. Ehh... pryszcze - moje przekleństwo :D Pojawia się wtedy, kiedy najmniej się go spodziewamy. :) ~burza--mysli~

    OdpowiedzUsuń
  7. Całe szczęście, że w mojej szkole szatnie i toaleta to chyba najcieplejsze miejsca, a nawet papieru nie brakuje, i duży plus to suszarki :D Narzekać nie mogę. Okres hmm w tej kwestii też nie mam do czego się przyczepić, bo bóle miewam raz na ruski rok ;) Ostatnimi czasy bardzo rzadko oglądam telewizję, nie widzę w niej nic ciekawego, a gdy już próbuję znaleźć coś interesującego to wszędzie są reklamy ;x Jeśli chodzi o ortografię, to irytują mnie błędy popełniane przez ludzi, sama bardzo często poprawiam kogoś, nie powiem, że jestem idealna, bo mi także zdarzają się wpadki językowe, ale czegoś można by było się już nauczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Małe dzieci z matkami-szczególnie nie lubię jak te dzieci jeszcze płaczą, wtedy po prostu się we mnie gotuje :D Do gimbazy sama należę, choć wiekowo, a umysłowo czasami :D Okresu nienawidzę również, a jak jestem w ogromnym tłumie to robi mi się słabo. Podsumowując wiele rzeczy z tej listy wkurza mnie również :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niektóre rzeczy mnie tak samo denerwują jak ciebie a inne wcale. Ta gimbaza mnie strasznie denerwuje, a najbarziej kojarzy m się z mnóstwem ludzi drących się nie wiadomo w jakim celu.
    Pryszcze to coś okropnego. Czasem tak patrzę na ludzi, którzy mają bardzo czystą cerę i się zastanawiam jak poni to robią.
    Porównując ubikacje w podstawówce, gimnazjum i liceum wszystkie są ok. Co prawda papieru wszędzie brakowało, ale to da sie jakoś przetrwać. Nie śmierdzi, woda w kranie działa, to mi wystarcza. A w podstawówce to nawet mieliśmy suszarki do rąk.
    Nic nie mam natomiast do matek i ich dzieci, bo nie często zdarza mi się spotykać jakieś, które mnie denerwują, tak samo nie przeszkadza mi moja klasa. Może nie jesteśmy aż tak zgrani jakbym chciała, ale umiemy się porozumieć i na ogół wszyscy się kulturalnie zachowują.
    Co do głupoty i niepoprawności językowej to akurat jestem przykładem osoby, która zalicza się do obu grup. Może nie uważam siebie za jakąś głupią, ale nie wiem serio kiedy było powstanie warszawskie, oczywiście o dacie kiedyś tam słyszałam, ale nie pamiętam jej na pamięć. W polskim tez robię sporo błędów, niektórych słów nie umiem pisać i cały czas na monitorze mam podkreślany błąd "wyłanczać". Dlatego nigdy mnie nie wkurzała ta niepoprawność, bo sama robię błędy. Po prostu takim jestem człowiekiem, poprawna polszczyzna nie jest moja mocną strona, lecz akurat dysleksji mi niestety nie chcieli w poradni zatwierdzić. A prawda jest taka,ze czasem robię gorsze blędy niz nie jeden, która ma dysortografię.
    A w telewizji... ostatnio sie poprawili i puszczają lepsze filmy niż kiedyś. Więc nie narzekam na brak czegoś ciekawego. Jednak najgorsza rzecz w niej to z pewnościa reklamy. Fakt, niektóre są nieciekawe. Moge już to przeżyć pod warunkiem,że nie będą mi przerywać tuż przed końcem filmu, by puścić przerwę z reklamami trwającą pół godziny. Nienawidzę, tych przerw.

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie w szkole jest straszny problem z palarnią w toaletach, choć nie palisz to, gdy stamtąd wyjdziesz to okropnie śmierdzisz, dlatego chodzę tam w ostateczności. ^^
    ♥BLOG♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobra, dzieciaki są straszne. Ja nie rozumiem czy te matki są ślepe i głuche, że nie zauważają, że ich bachory drą się i przeszkadzają innym?! Albo czy nie można pchać tego wózka szybciej, by nie zajmować całego chodnika? Niee, lepiej iść krokiem żółwia i jeszcze gadać do bobasa, jakby miał cokolwiek z tego zrozumieć.
    Gimbaza to też jest jakaś porażka, nie przypominam sobie, żebym taka była w ich wieku. I te "wyzwolone" gimbusiary z fajką w mordzie i kurwą co drugie słowo. Dobre dupy, że się tak wyrażę.
    Tak właściwie zgadzam się ze wszystkim co napisałaś. Czasami mam ochotę wrzeszczeć jak te wszystkie znienawidzone sytuacje/ludzie mi się skumulują.

    OdpowiedzUsuń
  12. całkiem spora ta lista agresorów, ale czasami są takie dni, że widzimy same negatywy :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam ochotę Cię uściskać, nie jestem sama. Z resztą zażaleń zawsze pełno jest na moim blogu. Klasą się nie martw, do zakończenia roku już niedużo. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. aww, genialny post. Akurat do ulamkow nie jestem pewna czy umialabym dodac (jestem totalnym bezmozgiem jesli chodzi o matme, a mam 3 na polrocze what the fuck) ale z cala reszta sie zgadzam, od ubikacji po tłumy. Akurat u mnie jeszcze jest estetycznie w liceum, zadbane, ale za to koleeejka -.- z miesieczka nie polecam w ogole chodzic do szkoly.

    OdpowiedzUsuń
  15. Trudno wyczuć czy będzie ta edycja latem, się okaże. Nie ode mnie to zależy :)
    Jeśli chcesz możesz mi jeszcze wysłać sklejkę, to dodam ją do posta ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jejku, Twoja klasa przypomina moją... Tyle że z gimnazjum ;o Tyle, że ja z małej miejscowości jestem to "grubego mela" nigdzie zrobić się nie da. Pomijając okres osiemnastek. Ale żeby do dziewczyny (młodej kobiety) w takim wieku "zamknij mordę" mówić? Dramat...
    A okres... cóż, tortura nie jednej kobiety :D

    Przy okazji, ja to Prudnik. Ciekawa jestem czy wiesz, gdzie to się znajduje :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Zgadzam się szczególnie z punktem o klasie. Ja takiej nie miałam (na szczęście!), ale za to widzę na mieście panienki, którym w głowach tylko imprezy. Rodem z Warsow Whore :D

    Ja bym jeszcze do punktu o języku polskim dodała ortografię... Co druga osoba uważa się za dyslektyka, bo raz pisze "który", a za chwilę "ktury". To nie dysleksja, a zwykłe lenistwo i nieuctwo. To mnie cholernie wpienia.

    OdpowiedzUsuń
  19. Trafiłam tu przez przypadek i mi się podoba, będę czytac.
    Ach, wiele rzeczy Cię irytuje, ale większośc z nich jest zupełnie trafna. Wygląda jednak na to, że Twoje towarzystwo wygląda identycznie jak moje, choc jestem w gimnazjum. I to naprawdę jest mordęga, najgorsza ze wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  20. Część rzeczy tak naprawdę nie denerwuje mnie wcale, po prostu mijam je mimo wszystko, ale np. mówienie niepoprawnie irytuje mnie strasznie :D

    OdpowiedzUsuń
  21. do większości i ja się podpiszę, czasami mam tak,z ę wszystko mnie denerwuje, a czasami mam to gdzieś xd także doskonale cie zrozumiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zapraszam na burza--mysli.blog.onet.pl - nowy post. Wysłałam do Ciebie e-maila. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. hahha przeczytałam cały post i jedno mogę powiedzieć: ta lista jest idealna!
    sciszto.blogspot.com zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  24. Cóż, trzeba starać się być nastawionym pozytywnie do świata, jak widać po powyższej liście to bardzo trudne, ale jednak pomaga. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam podobnie odnośnie TV. Nie ogarniam, jak moi starsi mogą siedzieć przed tym czymś przez pół dnia, jak na ogół rzadko trafia tam się coś godnego uwagi. Tak samo z tymi tłumami. Jak w poniedziałek poszłam do lumpeksu, to myślałam, że zemdleję, takie tłumy się pchały, makabra.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja miałam w gimnazjum masakryczne łazienki, nigdy nie było papieru, nigdy nie było mydła, nawet drzwi się nie dało zamknąć i nie mówię tu o jakiejś zasuwce, bo ich się nie dało nawet na klamkę zamknąć. Także jak poszłam do LO to to był taki przeskok, że na początku na okrągło się rajcowałam tamtejszymi łazienkami, że takie cudne itd. chociaż dużo im też brakowało.
    Co do klasy to u mnie sytuacja była odwrotna, główny temat ludzi to była matura i to ile trzeba się pouczyć, ile zadanek zrobić, ile się do niej już wkuwało i och, ach... i to też było mega wkurzające.
    Co do TV to nawet nie wiem, jakie są w niej reklamy, też rzadko oglądam, ale dzisiaj akurat włączę, bo będą 'Kuchenne rewolucje' ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Czas przed okresem jest często gorszy niż sam okres! Też miewam takie dni, najchętniej bym pozabijała wszystkich i wszystko..

    OdpowiedzUsuń
  28. Cóż, doskonale cię rozumiem. Ja jeszcze dodałabym do tego złośliwość rzeczy martwych, złośliwość pogody, chamstwo wokoło i nieprzyjemny zapach w autobusie.
    Same dzieci lubię, te matki doprowadzają mnie do czystej furii. Rozumiem, opiekuńczość itd, ale no ile można? A gimbaza. Oh god. Tego się nie da skomentować. Madafaka jestem taki zajebisty, bo nie umyłem dzisiaj zębów. Uh, to też jest irytujące. Nasze kible nie są aż tak złe, bo jak się trafi, to i papier jest, ale dojście tam to masakra. Bo ok 20 kabin to trochę za mało na szkołę z 27 klasami i przewagą kobiet (dużą). Ale mydło mamy zawsze. Ba, nawet ciepłą wodę. A swoją klasę lubię. Też są niektórzy tacy elomelo, ale da się ich znieść.
    A błędy językowe. No proszę. Jak można powiedzieć poszłem?

    OdpowiedzUsuń
  29. Całkowicie popieram mamusie ze słodkimi bobaskami, gimbazę w rurkach i vansach drącą się na całą ulicę, błędy językowe (na mojej uczelni nawet w ogłoszeniach czasem się trafią wisienki takie), a już w szczególności pryszcze i okres. To ostatnie to najgorsze, co może się kobiecie przytrafić, brr, szczególnie te wahania nastrojów. Nienawidzę.

    OdpowiedzUsuń
  30. Dobrze że ja nie mam zazwyczaj bolesnego okresu :)
    Ciekawy post!
    ♥blog-klik♥

    OdpowiedzUsuń
  31. Czyli, że co, matki mają siedzieć z dziećmi w domu jak w getcie? Pewnie, że jak matka sobie, dziecko sobie i nikt na nie uwagi nie zwraca, to jest źle. Uważam jednak, że mają prawo, jak normalni ludzie, przyjść do kawiarni czy do sklepu, chociażby dlatego, że zakupy trzeba zrobić, a dziecko nie zawsze ma się z kim zostawić. W autobusach bardziej denerwują mnie śmierdziele, niż matki z dziećmi. Uważam, że akurat w tym punkcie się czepiasz.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja mam małego brata więc sorry ale czasem nie da się zastopować tego ryku mimo wszelkich starań. Bardziej irytują mnie matki szarpiące dzieci jak worki na ziemniaki albo chyboczące się na swoich szpilach a biedny dzieciaczek truchcikiem za 'mamuśką'.
    Gimbaza na mieście - masz rację, zdecydowanie irytujące i załamujące .. Nie dziwi mnie dlaczego ten kraj schodzi na psy .
    I okres .. dziś pół nocy płakałam z bólu po 2 nospach max .. Zło, bardzo!

    taka-se-nazwa.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  33. Mnie tam najbardziej wkurza moja współlokatorka, która działa mi na nerwy ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Czasami też tak wiele rzeczy mnie irytuje. Odnośnie tych matek z dziećmi, to mam psa i zwykle jakieś dziecko bardzo chce go pogłaskać, a że mój pies nie lubi dzieci i szczeka na każdego napotkanego bachorka to nie pozwalam. Ostatnio matka puściła dziecko bo koniecznie musiało go dotknąć, mimo iż mówiłam że nie! Jak zaczął szczekać to zaczęła się na mnie drzeć że mam wściekłego psa i sama też jestem chora (a mój pies to mały york i nawet go nie dotknął, a że szczekać lubi nic na to nie poradzę!) Czasami niektóre z nich wcale nie pilnują dzieci, dziecko idzie kilkanaście metrów przed nią, wchodzi na ulicę, jedzie samochód, a ona zamiast biec po dziecko to stoi tylko i krzyczy. No litości, jak się nie zdenerwować! Musiałam się wyżalić :D Pryszcze i okres są straszne, pierwsze napotyka mnie zawsze gdy zjem coś słodkiego lub ostrego, a drugie zatrzymuje mnie w domu na kilka dni. Nienawidzę tego :)

    OdpowiedzUsuń

To dzięki Wam mam siłę pisać.