
Studniówka. Umowne sto dni do matury. Jedyna impreza, na której wspólnie bawią się uczniowie i nauczyciele. Elegancki polonez, symboliczna lampka szampana, czerwone podwiązki i bielizna w tym samym kolorze, szykowne sukienki, buty na wysokich obcasach, piękne fryzury, makijaże i zabawa przez całą noc. To wszystko już, niestety, za mną. Niestety, bo bawiłam się naprawdę świetnie! Z początku okropnie marudziłam, że nie chce mi się iść, jednak nastawienie zmieniło się kilka dni przed imprezą, kiedy próby poloneza zaczęły w końcu wychodzić, a ja byłam poumawiana na paznokcie i makijaż. Ja, antyimprezowiczka, tak się wytańczyłam, że do dziś bolą mnie wszystkie mięśnie. Kochana pani kosmetyczka zrobiła mi prześliczny makijaż, który utrzymał się całą noc, a włosy upięłam sobie sama. Polonez wyszedł dobrze, ktoś się pomylił, ale to się chyba zawsze zdarza. Nikt z dyrekcji nie uraczył nas swoją obecnością, więc przemówienie - w imieniu dyrektora - odczytał ksiądz. Zabawa bardzo szybko się rozkręciła, większość osób od razu po części oficjalnej powędrowała na parkiet. Tańczyli nawet ci nauczyciele, po których w życiu byśmy się tego nie spodziewali, a nasza wychowawczyni okazała się prawdziwą mistrzynią parkietu! Pozytywnym zaskoczeniem jest dla mnie to, że nikt nie narobił żadnego syfu - zero rzygania, bójek, płaczów czy kłótni. Alkohol był, wiadomo.
Tak jak w tym sucharze: Skąd bierze się alkohol na studniówce? Spod stołu. Niektórzy chłopcy nieźle dali w palnik, ale chyba wiedzieli, gdzie leży granica ich wytrzymałości, bo skończyło się tylko na opowiadaniu głupot i wywijaniu dzikich tańców. Jedynym minusem była muzyka - dj puszczał techno i disco polo na przemian. Bawiliśmy się do czwartej nad ranem, a do domu wróciłam koło wpół do szóstej. Dziś nie poszłam do szkoły, bo naprawdę musiałam odrobić nieprzespaną noc. Teraz nie pozostało już nic poza kuciem do matury. Do zakończenia szkoły pozostały dokładnie trzy miesiące i pięć dni. Ogłaszam pełną mobilizację.
Pierwszy semestr ostatniej klasy liceum ukończyłam ze średnią 4,0 i zachowaniem dobrym (taki tam niepokorny rozrabiaczek ze mnie). Ogólnie jestem zadowolona, zwłaszcza z - uwaga - czwórki z matematyki (!) i piątki z historii, ale trója z polskiego i czwóra z angielskiego to tak niezbyt... W drugim półroczu będzie lepiej, chociaż ocenki nie są najważniejsze - liczą się przecież wyniki matur. Ostatnio poznałam też rezultaty rozszerzonych próbnych: polski - 60% i WOS - 58%. Cóż, nie jest najgorzej. Teraz zacznie się gorący okres, bowiem ferie moje województwo rozpoczyna dopiero w drugiej połowie lutego.
Zmieniłam szablon na taki... cieplejszy.
A to podsumowanie ostatnich dni (tygodni?) w postaci fotograficznej.
 |
| Powrót do granatowej czerni |
 |
| Zadanko z ruskiego i słownik mojej babci z 1950 roku |
 |
| Takie właśnie cuda można tam znaleźć |
 |
| Planimetria jest wszędzie - "Szewcy" Witkacego |
 |
| Prawdopodobieństwo także everywhere |
 |
| Ostatnie miesiące w tej przemiłej szkole |
 |
| Moja nóżka po prawej |
 |
| Studniówkowe oczka |
Wybiera się ktoś na dni otwarte SGGW 8 lutego?
Widzę, że w ostatnim czasie, obie świetnie się bawiłyśmy ;) Niestety mój półmetek nie obył się bez przypałów :/ Pozostaje mieć nadzieję, że studniówka okaże się bardziej "kulturalna" ;p
OdpowiedzUsuńGratuluję ocen! W klasie maturalnej taka średnia to wyczyn! :)
PS. Mam w domu identyczny słownik. Należy do mojego taty ;)
Wszyscy pisza o studniówkach, a ja zazdroszcze, ja mam do studniowki jeszcze 2 lata :c ale ciesze sie ze sie wybawiłas!
OdpowiedzUsuńCóż, mój półmetek skończył się przyzwoicie. No i bardzo dobrze, ze jesteś zadowolona ze studniówki. Tak ma być!
OdpowiedzUsuńBoże, jaką ty masz wysoką średnią O.O Czy ty robisz coś poza nauką?
Rosyjski. Lovelovelove.
Miałaś ślicznie pomalowane oczy. Ogółem masz śliczne oczy *___* No i kochany szablon. Taki przyjemny :3
Zazdroszczę Wam tych studniówek. Mam nadzieję, że tu w Norwegii jest coś podobnego na zakończenie liceum :D
OdpowiedzUsuńsymboliczna lampka szampana?! :o u mnie nie było takich luksusów, zazdroszczę!
OdpowiedzUsuńsuper, że bawiłaś się tak dobrze! ja swoją imprezę (już 4 lata temu.. matko) wspominam również bardzo miło :) a potem trzeba było się zacząć uczyć do matury.. haha. zaczęłam w marcu i zdałam nieźle, więc luzik! :D
Fajnie, że impreza sie udała. Studniówki to chyba taki czas, że nawet osoby nie lubiące imprez dobrze się bawią.
OdpowiedzUsuńMoja studniówka za 4 lata :D Widzisz, nie było tak źle :) Uczysz się rosyjskiego? Też bym chciała, bo bardzo podoba mi się ten język :))
OdpowiedzUsuńJa też jestem antyimprezowiczką, ale akurat połowinki i studniówka to były udane imprezy, byłam i nie żałuję, bo się dobrze bawiłam ;) Fajnie, że Ty również zaliczasz ten dzień (a raczej noc) do udanych :) Pozostaną miłe wspomnienia. Teraz jeszcze tylko maturę zdać śpiewająco i na studia ruszyć ;) Powodzenia :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
mozna powiedziec najlepsze czasy zycia (??)
OdpowiedzUsuńblog ♥ ♥ ♥
Jaka fajna podwiązka :D Super, że studniówka wyszła, dobra zabawa chyba jest najważniejsza, potem to się pamięta z młodości :D
OdpowiedzUsuńHm.. po zdjeciach widzę, że ostatnio sporo się działo ;)
OdpowiedzUsuńWyniki z matur masz ładne i to z rozszerzonych, gratki! ;)
Fajnie, ze podobało Ci się na studniówce, ja swoją mam za rok, ale jesteśmy w tym samym wieku, lecz ja robię technikum ;)
Ocenek tez nie masz złych, ale skoro chcesz się mobilizować to jesteś bardzo ambitna :)
Do końca dużo ci nie zostało, ciesz się ;)
ja mam ferie za 2 tygodnie niecałe, jestem happy powoli ;)
Ha! moja studniówka gdzieś tam daleko jeszcze, za miesiąc! U mnie w sumie rozleniwienie mimo ciągłego gadania o maturze, Łódzkie świętuje ferie jednakże mam i tak zajęcia w szkole co zmusza mnie do nauki [ może i dobrze?];) Trzymaj się!
OdpowiedzUsuńTo super, że tak dobrze bawiłaś się na studniówce, podobno wspomina się ją przez całe życie ;)
OdpowiedzUsuńTa polska tradycja- czerwone podwiązki na studniówkach, to taki fajny zwyczaj. Mam nadzieję, że się wybawiłaś! :)
OdpowiedzUsuńTo fajnie, że się dobrze bawiłaś :) To najważniejsze.
OdpowiedzUsuńNiestety ferie zaczynamy jako ostatni, a może i stedy :)
Ha ha, wychowawczyni mistrzyni parkietu? Ale super! Ja mam niestety wychowawcę...:) Co ta impreza robi z ludźmi, słuchać tyle godzin techno i dobrze się bawić? Widocznie dobrze mówią starsi ludzie, że taką imprezę ma się raz w życiu i trzeba naprawdę dobrze ją spędzić...No chyba że zostanie się nauczycielem- wtedy masz szansę na jeszcze kilka fajowych studniówek :D
OdpowiedzUsuńHa ha, wychowawczyni mistrzyni parkietu? Ale super! Ja mam niestety wychowawcę...:) Co ta impreza robi z ludźmi, słuchać tyle godzin techno i dobrze się bawić? Widocznie dobrze mówią starsi ludzie, że taką imprezę ma się raz w życiu i trzeba naprawdę dobrze ją spędzić...No chyba że zostanie się nauczycielem- wtedy masz szansę na jeszcze kilka fajowych studniówek :D
OdpowiedzUsuńCzwórka z matmy, to niezłe osiągnięcie :D
OdpowiedzUsuńMoje połowinki były naprawdę super, jednak o 2 w nocy zmieniłam zdanie gdy wyrzucono nas z lokalu i musieliśmy się błąkać po klubach do rana ; ) Jednak zawsze jest co wspominać : )
OdpowiedzUsuńWiedziałam! Tak jest przeważnie, na początku bywa złe nastawienie, a już po całej imprezie chciałoby się to ją powtórzyć! :) Gratuluję średniej i dobrych ocen. Życzę powodzenia i wytrwałości w nauce :)
OdpowiedzUsuńFajnie, że studniówka się udała. Tak to jest: najpierw się marudzi, a potem chce się powtórki :)
OdpowiedzUsuńsuchar niezły ale prawdziwy :) ją.do swojej studniowki mam jeszcze rok, ale niedawno byłam jako.osoba towarzysząca i również.świetnie się wybawiłam a polonez to chyba w każdej szkole musi być przez kogoś zepsuty ;) ją już się nie mogę doczekać swojej studniowki jednak jak pomyśle że będzie tak blisko.do matury to mi się słabo robi.
OdpowiedzUsuń