niedziela, 5 stycznia 2014

¡Hola, año nuevo!

 

Witam po raz pierwszy w 2014 roku!

Sylwestra - mimo różnych incydentów i kaca giganta następnego dnia - zaliczam do udanych. Było lepiej niż w zeszłym roku, a to najważniejsze. Cieszę się, że mamy już nowy rok. Euforia, która ogarnęła mnie po wybiciu północy, była nie do opisania. Nigdy nie radowałam się bardziej niż wtedy. Wyszłam przed końcem całej imprezy. W domu byłam tuż przed piątą. Utwierdziłam się w przekonaniu, iż chodzenie po klubach zdecydowanie nie jest dla mnie. Nienawidzę tańczyć. Wkurza mnie techno i popowe hity, których nie znam. Drażni hałas i nadmiar ludzi. Czuję się przytłoczona nadmiarem doznań słuchowo-wzrokowych. Na myśl o studniówce, która już za niecałe dwa tygodnie, odechciewa mi się wszystkiego. Naprawdę nie wiem, jak tam wytrzymam. Trzeba będzie iść do kosmetyczki, zrobić fryzurę, wystroić się, a potem siedzieć tam nie wiadomo ile czasu. Mam już serdecznie dosyć prób poloneza - nie wiem, po co wpakowałam się w tańczenie z panem od historii, gdzie był wtedy mój rozum? Ludzie, ratujcie.

Paraliżuje mnie świadomość, że do matury zostały już tylko cztery miesiące. Mam całkiem nieuzasadnione wrażenie, że nic nie umiem. Pociesza jednak kwestia ostatecznego zakończenia szkoły, długich wakacji, wyprowadzki i rozpoczęcia studiów. Teraz czekam niecierpliwie aż UW raczy opublikować katalog na nowy rok akademicki.

Na koniec pochwalę się, iż dostałam ostatnio aż dwie czwórki z matmy, a planimetrię poprawiłam na tróję! Może jednak coś umiem? Średnia z matmy - 3,44. Polski - 2,7. Wstyd stulecia.

Wybaczcie, że dzisiaj tak chaotycznie i bez polotu. Następnym razem będzie lepiej.

Urzekł mnie ten cytat, aż musiałam go uwiecznić.

Dzień 31. Cytat, z którym zaczniesz nowy rok: Idź wyprostowany wśród tych, co na kolanach.

34 komentarze:

  1. Cytat mi się ogromnie podoba :D Nie bój się matury, naprawdę, dasz sobie radę :D I wyrzuć tego papierocha z nagłówka, to nic zdrowego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Naprawdę nie wiem, jak tam wytrzymam. Trzeba będzie iść do kosmetyczki, zrobić fryzurę, wystroić się, a potem siedzieć tam nie wiadomo ile czasu" - nie rozumiem, jeśli Ci to nie odpowiada, to nie idź do kosmetyczki, włosy ogarnij po swojemu, wrzuć na siebie wygodną kieckę, która nie sprawi kłopotów i jazda. Nie ma po co ulegać presji i powszechnej opinii, że trzeba się na studniówkę nie wiadomo jak wystroić. Przecież po dwóch godzinach i tak się rozmażesz, zmęczysz i w ogóle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, w takim wypadku głupio byłoby nie skorzystać... Ja na szczęście mam do studniówki jeszcze rok i mam nadzieję, że ominie mnie ten szał. Na razie z premedytacją omijam wszystkie szkolne bale, to zupełnie nie mój klimat ;)

      Usuń
  3. Sama miałam duże wątpliwości co do studniówki. Nawet w dniu imprezy zastanawiałam się czy na pewno jest sens na nią iść ale było super :) Mam nadzieję, że i twoja się uda.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uw? Wysoko mierzysz, pewnie masz duże ambicje:) od klubów sa lepsze domowki z ludźmi których chociaż znasz :) Buziak
    Ankagrzanka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Może nie będzie źle na tej studniówce. Nie miałam jej, ale już raz tak myślałam,że w gimnazjum na komersie będzie beznadziejnie, ale nie było.
    Wstyd stulecia to u mnie jest też tego roku. Z samych piątek i czwórek, które miałam w gimnazjum spadłam na tróje. A nie chce wyjść ze średnią 3,0

    OdpowiedzUsuń
  6. Na pewno nie będzie źle na studniówce, chyba, że nie zmienisz nastawienia. Cieszę się, że ja mam do matury jeszcze rok, ale wiem, że ostrzegałaś, że to i tak zleci bardzo szybko ;)
    Matematyka, wszędzie matematyka ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja własnie nie lubię imprez z powodów, które wymieniłaś. Chociaż powiem Ci szczerze, że na studniowce było inaczej ;) Miło ją wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zobaczysz, jeszcze będziesz zadowolona ze studniówki :D ja z kolei nie chciałam iść na połowinki, a bawiłam się znakomicie ;)

    Sylwester u mnie minął podejrzanie szybko. W ogóle to zaczynam dostrzegać, że jeśli będę siedzieć i nic nie robić to czas mi ucieknie, nie wiem na co miałabym go przeznaczyć, ale czuję, że go marnuję.

    U fryzjera jeszcze nie byłam, mam zamiar dopiero się zapisać na wizytę, dostałam na osiemnastkę trochę pieniędzy to większą część zostawię na prawko i wybiorę się do dobrego fryzjera, żeby już coś porządnego z tych włosów wyczarował :D

    OdpowiedzUsuń
  9. ważne, że dobrze się bawiłaś :) ja od czasu do czasu lubię pójść do klubu, ale naprawdę bardzo sporadycznie...
    spoko, studniówka będzie super a z maturą na pewno świetnie sobie poradzisz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też średnio lubię kluby, choć fajnie czasem się wystroić i spędzić u kogoś, np. w ogródku, przy lampionach ze znajomymi całą noc. A najlepiej jeszcze, gdy jest basen :33. Osobiście irytuje mnie to w Polsce, że mało kto umie się bawić bez alkoholu. Oczywiście czasami są okazje...

    Ja nadal jestem na etapie olewania wszystkich egzaminów. W sensie oczywiście, chcę to dobrze napisać, jednak bez stresu. Z maturą sobie poradzisz, wyjdziesz ze szkoły z poczuciem spełnionego obowiązku i uśmiechem po studniówce ;).

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam tak dobrą średnią z matmy. Mimo tego ze nie jesteś pewna swoich umiejętności, mam nadzieję że maturę zdasz bardzo dobrze i będziesz za parę miesięcy śmiała się z tego, że myślałaś niezbyt pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie każdy lubi takie imprezy, wiadomo. Ale Nowy Rok fajnie powitać trochę inaczej:) Ja maturę mam dopiero za rok, ale myśl o ustnym polskim przeraża mnie już teraz. Straszne wizje porażki mi się przewijają przez głowę.
    Co do studniówki to jeszcze może się okazać, że będzie cudowna, więc nie martw się, tylko kombinuj co zrobić z włosami:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak doskonale Cię rozumiem co do matury i nadmiernych hałasów. Jesteśmy odrobinkę podobne : ) Ja wręcz nie cierpię klubów, dyskotek i innego typu większych zabaw. Źle się tam czuję, dlatego nie zapisałam się na studniówkę. Większość się śmiała, że Oni nie mają partnerów a idą a ja mam i nie idę. Ale to nie od tego zależało. Dwa razy popełniłam błąd idąc na komersy, teraz koniec. 500 zł wolę sobie dołożyć do prawka czy na cokolwiek innego, co naprawdę mi się przyda. Ale mam nadzieję, że Ty mimo wszystko będziesz się dobrze bawiła ! ; )

    OdpowiedzUsuń
  14. Też nie przepadam za klubami. Jedyna dyskoteka jaką pamiętam do dziś jako udaną, to była w małej knajpce w Czarnogórze, gdzie byłam na obozie. Chatka z napojami, parkiet z betonu nad urwiskiem przy morzu. Tam się bawiłam jak nigdzie indziej, ale te wielkie, huczne melanże w centrum miast mnie nie jarają.

    Mnie też straszyli maturą, a potem się okazało, że robili wielkie halo o odrobinę większy sprawdzian. Matura jest po to, aby ją mieć, bo to jak potoczy się nasza przyszłość zależy do tego, ile siły i motywacji wsadzimy w swoje działania, a nie ile punktów będziemy mieć za wypracowanie. Takie moje zdanie ;D

    Nie przejmuj się maturą, podejdź do niej na spokojnie, z luzem, a wszystko się dobrze potoczy : )

    OdpowiedzUsuń
  15. Prawdziwy z Ciebie ścisłowiec :p
    Za tydzień czeka mnie osiemnastka, za dwa tygodnie półmetek. Też się zastanawiam, jak tam wytrzymam. Z pewnością w połowie imprezy stamtąd ucieknę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Cieszę się, że Sylwester się udał. Ja swojego spędziłam w domu przed telewizorem. :D Rozumie Cię, bo sama nie przepadam za klubami, dyskotekami itp. Gratuluję czwóreczek z matmy. :) Polskim się nie przejmuj, dasz radę to ogarnąć, na pewno! :) Na burza--mysli.blog.onet.pl NN, zapraszam. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Może ta studniówka wcale nie będzie taka zła? Bądź dobrej myśli :)

    Strasznie mi się ten cytat podoba.

    OdpowiedzUsuń
  18. Może jednak studniowke dobrze zapamietasz! W koncu to jedno z najwazniejszych wyadrzen w zyciu szkoly :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Kluby też nie są dla mnie ;p Co do studniówki, to cały czas nie byłam do niej przekonana, ale okazało się, że było całkiem fajnie, także mam nadzieję, że Ty też wyjdziesz z niej zadowolona, no i to jednak innego rodzaju impreza ;)
    Ja miałam wrażenie, że nic nie umiem nawet w dniach, w których odbywały się same matury :D
    Gratuluję czwóreczek ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Powinno się je gromadzić przez cały rok, ale właściwie to ja robiłam to przez pierwsze pół roku. Później ciągle o tym zapominałam itp. itd. no i nie byłam wtedy co do tego jakoś w pełni przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  21. Też tak masz, że czasem idziesz, siedzisz czy leżysz i nagle łapie Cię strach: a co jeśli zawalę? A co jeśli dadzą coś czego nie umiem? Ja mam tak ciągle, no cóż może wcale tak źle nie będzie. Pozdrawiam i życzę powodzenia w tym pełnym stresu czasie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Dokładnie, w pewnym momencie uświadamiasz sobie, że cała ta matura to tak na prawdę niezła loteria i to od wyobraźni tych z CKE zależy Twoja przyszłość wrrr.

    OdpowiedzUsuń
  23. Matura to bzdura, pamiętaj :D większy stres, a podejdziesz, napiszesz i po wszystkim :D co do studniówki, również nie jest źle - no chyba że tylko ja sie dobrze bawiłam :) poza tym, nie musisz siedzieć do końca, kiedy będziesz się źle czuła - wróć do domu, cóż za problem? :D

    kuurde, no, tak bardzo mi się nie chce, że to aż brakuje słów. byle do feerii.

    OdpowiedzUsuń
  24. hm.. Dostojewski mnie przesladuje, dopiero co przerabiałam zbrodnie i karę ;D
    ja mam rozszeżoną matmę, a z planimetrii miałam 2!
    ŻADEN WSTYD STULECIA, Z NIEKTÓRYCH PRZEDMIOTÓW U MNIE W KLASIE JEST GORZEJ ;)
    z tą studniówką nie wiem jak ci pomóc, wpakowałaś się hehe ;) kluby.. ta sztuczność, nie lubię tego.. party w mniejszej ekipie lepsze ;) ooo jaka ambitna, studia ;)
    fajnie, że masz plany i pomysł na siebie, jaki kierunek? ;P

    OdpowiedzUsuń
  25. Skoro tak nie lubisz imprez to po co idziesz na studniówkę? Ja też nienawidzę klubów, muzyki dzięki której nie można normalnie porozmawiać i tym podobnych atrakcji. Dlatego nie chodzę na dyskoteki, a na studniówce też nie byłam i świat się nie zawalił. :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Hm, nie przejmuj się ja też nie znoszę dyskotek i tego techno i nieznanego polu na niektórych imprezach :) i nie mów, że na studniówce nie będzie fajnie, na pewno wkońcu Ci się spodoba. A przecież to jedna z ostatnich imprez ze swoją klasą w całości. Bardzo fajny cytat! ;) Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  27. Łoo to widzę przełomowy i ambitny rok się szykuje :) Oby był najlepszy! A co do studniówki to może nie będzie tak źle? Nastaw się na dobrą zabawę i będzie dobrze :) Przecież studniówka jest tylko raz w życiu, nie ma terminu poprawkowego :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Tak, no bo, jak ktoś słucha Lorein to jest bardzo fajny :D Mówię to ja - założycielka i generałka Armii Lorein :D

    OdpowiedzUsuń
  29. w studniówkę, w sukni, autobusem?! okej, mnie przywiózł i zawiózł tata mojego partnera, aczkolwiek przecież rodzice pewnie mogliby się poświęcić i cię odwieźć/przywieźć! :D

    OdpowiedzUsuń
  30. o tak, po Bożym Narodzeniu w maturzystów wstępuje demon i wszyscy zaczynają się uczyć... przez chwile, potem i tak wszystko kończy się na ogromnej powtórce w majówke :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Haha ja mam odwrotne średnie :D Również boję się matury... muszę się jakoś, odstresować, to wszystko mnie przytłacza...

    OdpowiedzUsuń
  32. Cytat jak najbardziej słuszny. A ja Sylwestra kacem nie zakończyłam, ale szampan poszumiał mi w głowie, to jest straszne uczucie :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Mam podobnie z półmetkiem. Też mam na niego naprawdę niewielką ochotę. ;c
    Całkiem ciekawy cytat Dostojewskiego. Być może jego książki, które niedługo będę musiała przeczytać również takie się okażą :)

    OdpowiedzUsuń

To dzięki Wam mam siłę pisać.