Wujek umarł.
Szpital, operacje, zatrzymanie akcji serca, dziesięciominutowa reanimacja, śpiączka, stan wegetatywny, życie (?). Wtedy Go uratowano. Przedłużono życie (?) o dwa miesiące. Osiem tygodni w śpiączce. Jaki to wszystko miało sens, skoro i tak miał umrzeć? Może chodziło o sakrament udzielony przez księdza, o mszę w Jego intencji - nie wiem. Jeżeli Bóg istnieje, to chyba jedyne wytłumaczenie.
W ciągu sześciu pierwszych miesięcy w śpiączce połowa ludzi budzi się, połowa umiera. Lekarz mówił, że Wujek ma silne serce, że może długo żyć.
Gdyby poszedł wcześniej na leczenie. Gdyby nie spieprzyli pierwszej operacji. Gdyby w ośrodku był wtedy lekarz. Gdyby, gdyby, gdyby.
Szpital, operacje, zatrzymanie akcji serca, dziesięciominutowa reanimacja, śpiączka, stan wegetatywny, życie (?). Wtedy Go uratowano. Przedłużono życie (?) o dwa miesiące. Osiem tygodni w śpiączce. Jaki to wszystko miało sens, skoro i tak miał umrzeć? Może chodziło o sakrament udzielony przez księdza, o mszę w Jego intencji - nie wiem. Jeżeli Bóg istnieje, to chyba jedyne wytłumaczenie.
W ciągu sześciu pierwszych miesięcy w śpiączce połowa ludzi budzi się, połowa umiera. Lekarz mówił, że Wujek ma silne serce, że może długo żyć.
Gdyby poszedł wcześniej na leczenie. Gdyby nie spieprzyli pierwszej operacji. Gdyby w ośrodku był wtedy lekarz. Gdyby, gdyby, gdyby.
Pogrzeb będzie w czwartek.

Nawet nie wiem co napisać, czytając notki poprzednie, nie spodziewałam się, że tak się stanie :( bardzo mi przykro !
OdpowiedzUsuńMój dziadek był 2 tygodnie w śpiączce, nic się już nie dało zrobić. Przykro mi :(
OdpowiedzUsuńPrzykro mi... rozumiem Twój ból, tak jak już pisałam przechodziłam przez to samo.
OdpowiedzUsuńStaraj się nie myśleć "co by było gdyby", bo to tylko pogarsza sprawę. Może właśnie tak miało być? Czasami wydaje nam się, że Bóg nie jest sprawiedliwy, ale może TAM, życie jest naprawdę piękniejsze?
OdpowiedzUsuńNiestety nie wiem co czujesz, bo nigdy nie umarł mi nikt bliski (dziadkowie pomarli zanim przyszłam na świat). Jednak domyślam się, jak załamana możesz teraz być, więc wiedz, że jestem z tobą.
Współczuję. Dlaczego ostatnimi czasy ciężko trafić na właściwych lekarzy? Wiadomo, że człowiek może się w czymś mylić, ale dlaczego tak się dzieje?
OdpowiedzUsuńTrzymaj się!
Tak mi przykro.
OdpowiedzUsuńW lutym miałam podobną sytuację z dziadkiem.
Jedyne co mi przychodzi na myśl to trzymaj się.
Współczuje, przyjmij ode mnie najwyższe wyrazy współczucia i kondolencje :/. Trzymaj się!
OdpowiedzUsuńPrzykro mi, ale widocznie tak miało być. Może tak chciał Bóg? Dasz radę. Trzymaj się.
OdpowiedzUsuńBardzo mi przykro.
OdpowiedzUsuńPrzechodzimy przez to samo... Tulę.
OdpowiedzUsuńPrzykro mi, nie wiem co zrobiłam w twojej sytuacji. Mam nadzieję, że sobie dasz radę z tą wiadomością, i pamiętaj, że nie warto mówić "co by było gdyby", wiem to po sobie. Trzymaj się.
OdpowiedzUsuńBoże. Tak bardzo mi przykro. Chyba wszyscy liczyli, że on z tego wyjdzie. Że będzie ok. Wiem, że nie można już teraz nic zrobić, ale pomyśl tak. Jeśli Bóg istnieje (a raczej tak jest) to twój wujek jest teraz szczęśliwy. I kiedyś znowu się spotkacie.
OdpowiedzUsuńNiestety, taki jest los człowieka, musimy jednak wierzyć(bo nic innego nam nie pozostaje), że to nie koniec. Że to wszystko jest "po coś"...
OdpowiedzUsuńJesteśmy z Tobą. Trzymaj się jakoś...
Bardzo Ci współczuje :'( Myślę jednak, że Twój wujek był dobrym człowiekiem i jest mu ,tam' dobrze. Musisz głeboko wierzyć, że jeszcze kiedyś się spotkacie po tamtej stronie. Trzymaj się.
OdpowiedzUsuńbardzo mi przykro... pielęgnuj wspomnienie o Wujku, teraz nie cierpi
OdpowiedzUsuńTeraz nie ma co gdybać.
OdpowiedzUsuńMogę napisać, że gdybanie nie ma sensu ale w takiej sytuacji każdy gdyba. Nagle widzimy błędy, nagle chcemy wszystko zmienić ale się nie da. Mam nadzieje, że uporasz się ze śmiercią wujka.
OdpowiedzUsuńJa byłam w ciężkim szoku kiedy zadzwoniła do mnie mama że dziadziuś miał zawał, to było... straszne. nawet nie dopuszczałam do siebie myśli, że dziadziusia mogłoby... nie być ? potem kolejny zawał, szpitale, operacja i niby wszystko ok, ale kolejny szok - dziadka reanimowali podczas operacji, jak ? czemu nic nie mówił ? Przy pierwszym zawale wszystko poszło sprawnie bo dziadek poszedł do lekarza a potem pielęgniarka zauważyła, że coś jest nie tak, ale co by było gdyby to było w lesie ? na targu? Przy dzisiejszej służbie zdrowia nie możemy być niczego pewni. Współczuje Ci bardzo i mam nadzieję, że z czasem poczujesz się trochę lepiej.
OdpowiedzUsuńMoja babcia przed śmiercią leżała w łóżku przez prawie dwa lata, ostatnie miesiące życia spędziła w jednym z najgorszych stanów, jakie może osiągnąć człowiek - zero pamięci, rozpoznawania ludzi innych od cioci, która się nią opiekowała co dzień, wypróżnianie się w pieluchy... Jaki to miało sens? Nie mam pojęcia, wierzę, że miało.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się, jeszcze będzie dobrze.
Współczuje ;/.
OdpowiedzUsuńBardzo Ci współczuję... ja jeszcze w rodzinie nie miałam takiej sytuacji... za to mój brat cioteczny zginął w wypadku samochodowym...
OdpowiedzUsuńA żeby mi za 3 się udało jak Tobie to byłoby dobrze... mi dopiero za ósmym, aż wstyd! :)
Bardzo mi przykro.
OdpowiedzUsuńWspółczuję Ci, kiedy odchodzi ktoś bliski zawsze zabiera z sobą część nas.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się.
Bardzo mi przykro ;(
OdpowiedzUsuńZabrzmi banalnie, ale w życiu chyba już tak jest ;( Wszystko dzieję się z jakiegoś powodu i przyczyny. Widocznie tak miało być, taka była wola Boża, ...
współczuję. widocznie tak miało być, teraz będzie Mu lepiej.
OdpowiedzUsuńJuż nie wiem czy te operacje i choroby są gorsze dla samego chorującego, czy dla rodziny.
OdpowiedzUsuń[www.malgo-pisze.blogspot.com]
ważne że w ogóle zdalam :)
OdpowiedzUsuńKazdy kolejny egzamin był dla mnie nowym doświadczeniem :D a to dlatego, że trafiali mi się niezbyt mili egzaminatorzy i to przez stres nie dawalam rady albo mnie udupiali na glupich rzeczach... ten ostatni raz mialam fajnego egzaminatora i udalo mi się :)
OdpowiedzUsuńSmutne jest to, że ludzie których bardzo kochamy muszą odejść, ale trzeba myśleć pozytywnie, że tak było lepiej i że teraz wujek jest sobie szczęśliwy tam po drugiej stronie.
OdpowiedzUsuńO 6 rano to ja już byłam na miejscu gdzie dojechać miałam, czyli na pętlę tramwajowo-autobusową. 6 rano to jest już prawie południe i dla mnie już późno, bo zazwyczaj o tej godzinie już dawno nie śpię - minus mieszkania w totalnej dziurze.
Bardzo ci współczuje... Mi też jakiś rok temu zmarł pradziadek... Wiem co czujesz, pamiętaj że twój wujek napewno chciałby byś żyła dalej i miała wspaniałem życie... Trzymaj się :)
OdpowiedzUsuńMój pierwszy egzaminator czepiał się, że to nie ja jestem, bo na zdjęciu w dowodzie osobistym miałam prostą grzywkę, a teraz miałam już odrośnietą związaną... był taki arogancki... nigdy tego nie zapomnę. Jeden wmówił mi, że wymusiłam pierwszeństwo, a wcale tak nie było... zaczęłam się kłócić, ale nic to nie dało jedynie pogorszyło sprawę, bo potem znów na niego trafiłam i mnie zapamiętał... i udupił, a reszta znośna, jakoś dałam radę. :)
OdpowiedzUsuńNie jeszcze nie odebrałam, bo zdałam w czwartek, a za nim wysłali papiery do starostwa w moim mieście to pewnie trochę minęło, a wczoraj jeszcze mieliśmy święto więc się przedłużyło :D
Przykro mi, może ten czas był potrzebny i dany na pogodzenie się z zaistniałą sytuacją, na przygotowanie się.. Taka kolej rzeczy - niestety
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Przykro mi :( Trzymaj się!
OdpowiedzUsuńwiem jak to jest, to okropne tuż przed Wszystkimi Świętymi miałam pogrzeb brata....
OdpowiedzUsuńŚmierć, to przykre. Współczuję bardzo ; <
OdpowiedzUsuńJejku bardzo mi przykro <3 Będzie dobrze ;cc
OdpowiedzUsuńhttp://karolina-life-and-fashion.blogspot.com/
nie ma co gdybać
OdpowiedzUsuńbardzo mi przykro
trzymaj się!
przykro mi , trzymaj się jakoś kochana :*
OdpowiedzUsuńWspółczuję, bo wiem jak to jest...ale będzie dobrze.
OdpowiedzUsuńhttp://podrozepasjefotografie.blogspot.com/