Dostałam czwórkę z ostatniej powtórki! Matematyczka powiedziała, że napisałam najlepiej ze wszystkich klas, które ona uczy. Ja, która nie znosiła i nie rozumiała matematyki w gimnazjum. Ja, która w pierwszej klasie liceum miała dopuszczający. Ja, Ana z klasy językowej. Świat stanął na głowie!
W ogóle w tym roku szkolnym wszystko jest jakoś na opak. Średnia z polskiego: 1,8. Średnia z matematyki: 3,0. Nauka tego pierwszego to istna mordęga, drugiego - niemal relaks. Przy ośmiu (!) godzinach polskiego tygodniowo i tylko trzech matematyki żałuję, że nie byłam na tyle dobra z matmy, żeby pójść do mat-fizu i zdawać teraz rozszerzenie z matmy. A rozszerzony polski powoli odpływa w sferę niespełnionych celów...albo w wynik w granicach 30%.
Nigdy nie byłam geniuszem matematycznym, nigdy też nie miałam z nią jakichś straszliwych kłopotów. Wszyscy zawsze powtarzali, że nie jestem typową humanistką. W podstawówce mieliśmy system punktowy i zawsze z matmy gromadziłam więcej punktów niż z polskiego. W gimnazjum uczyła mnie fatalna nauczycielka i przez dwa lata musiałam chodzić na korepetycje. Teraz, w szkole średniej, mamy mega wymagającą kobietę, która jednak tłumaczy bardzo dobrze. Jest kosą znaną na całe miasto, ale ma świetną opinię. Sprawdziany robi tak trudne, że nie raz, nie dwa były sytuacje, kiedy na całą klasę były tylko dwie, trzy pozytywne oceny.
W liceum odkryłam, że matematyka może być ciekawa. Nie bez kozery jest nazywana królową nauk. Dzięki niej można opisać wszystko. Świat poznać można wyłącznie dzięki szkiełku i oku. Jest podstawą wielu innych dziedzin. Na przykład ciąg Fibonacciego ma ogromne znaczenie na giełdzie papierów wartościowych. Wiedzieliście, że istnieje coś takiego, jak liczby zaprzyjaźnione, a także wesołe? Niesamowite jest również to, że nawet ideał ma w matematyce swoje określenie. Do grona tzw. liczb doskonałych należy m.in. 6.
Nie łudzę się, że przekonam jakiegokolwiek humanistę do piękna matematyki. Uważam, że słusznie wprowadzono obowiązkową maturę z tego przedmiotu. Matematyka pojawia się w wielu gałęziach nauki i nigdy nie wiemy, czy przypadkiem nie przyda nam się kiedyś rachunek prawdopodobieństwa czy geometria analityczna. Przyszło nam żyć w czasach, w których ukończenie jednego kierunku studiów absolutnie nie gwarantuje znalezienia pracy w swoim zawodzie. Teraz trzeba się ciągle dokształcać - wybierać drugi fakultet, studia podyplomowe czy kursy różnych umiejętności. Sama wybieram się na ściśle humanistyczny kierunek - ukrainistykę (ewentualnie filologię bałtycką lub studia wschodnie). Doskonale zdaję sobie sprawę, że o znalezienie pracy nie będzie łatwo i w planach mam zrobienie podyplomowo np. marketingu. Jednym z moich marzeń jest również neurokognitywistyka (to połączenie wielu sfer nauki - psychologii, biologii, informatyki). Nie wykluczam więc, że nigdy przenigdy nie będę miała więcej do czynienia z naukami ścisłymi.
A matematyka naprawdę da się lubić! :)
W ogóle w tym roku szkolnym wszystko jest jakoś na opak. Średnia z polskiego: 1,8. Średnia z matematyki: 3,0. Nauka tego pierwszego to istna mordęga, drugiego - niemal relaks. Przy ośmiu (!) godzinach polskiego tygodniowo i tylko trzech matematyki żałuję, że nie byłam na tyle dobra z matmy, żeby pójść do mat-fizu i zdawać teraz rozszerzenie z matmy. A rozszerzony polski powoli odpływa w sferę niespełnionych celów...
Nigdy nie byłam geniuszem matematycznym, nigdy też nie miałam z nią jakichś straszliwych kłopotów. Wszyscy zawsze powtarzali, że nie jestem typową humanistką. W podstawówce mieliśmy system punktowy i zawsze z matmy gromadziłam więcej punktów niż z polskiego. W gimnazjum uczyła mnie fatalna nauczycielka i przez dwa lata musiałam chodzić na korepetycje. Teraz, w szkole średniej, mamy mega wymagającą kobietę, która jednak tłumaczy bardzo dobrze. Jest kosą znaną na całe miasto, ale ma świetną opinię. Sprawdziany robi tak trudne, że nie raz, nie dwa były sytuacje, kiedy na całą klasę były tylko dwie, trzy pozytywne oceny.
W liceum odkryłam, że matematyka może być ciekawa. Nie bez kozery jest nazywana królową nauk. Dzięki niej można opisać wszystko. Świat poznać można wyłącznie dzięki szkiełku i oku. Jest podstawą wielu innych dziedzin. Na przykład ciąg Fibonacciego ma ogromne znaczenie na giełdzie papierów wartościowych. Wiedzieliście, że istnieje coś takiego, jak liczby zaprzyjaźnione, a także wesołe? Niesamowite jest również to, że nawet ideał ma w matematyce swoje określenie. Do grona tzw. liczb doskonałych należy m.in. 6.Nie łudzę się, że przekonam jakiegokolwiek humanistę do piękna matematyki. Uważam, że słusznie wprowadzono obowiązkową maturę z tego przedmiotu. Matematyka pojawia się w wielu gałęziach nauki i nigdy nie wiemy, czy przypadkiem nie przyda nam się kiedyś rachunek prawdopodobieństwa czy geometria analityczna. Przyszło nam żyć w czasach, w których ukończenie jednego kierunku studiów absolutnie nie gwarantuje znalezienia pracy w swoim zawodzie. Teraz trzeba się ciągle dokształcać - wybierać drugi fakultet, studia podyplomowe czy kursy różnych umiejętności. Sama wybieram się na ściśle humanistyczny kierunek - ukrainistykę (ewentualnie filologię bałtycką lub studia wschodnie). Doskonale zdaję sobie sprawę, że o znalezienie pracy nie będzie łatwo i w planach mam zrobienie podyplomowo np. marketingu. Jednym z moich marzeń jest również neurokognitywistyka (to połączenie wielu sfer nauki - psychologii, biologii, informatyki). Nie wykluczam więc, że nigdy przenigdy nie będę miała więcej do czynienia z naukami ścisłymi.
A matematyka naprawdę da się lubić! :)


Ja z matmą nie mam problemów jak się jej uczę, bo jak oleję początek działu to bania murowana. Ja wybieram się na romanistykę, a obecnie kończę technikum hotelarskie, więc z naukami ścisłymi też nie będę mieć RACZEJ do czynienia ;)
OdpowiedzUsuńA ja miałam również rozszerzony polski, a podstawowa matematyka obejmowała sporo godzin, więcej, niż niektóre klasy rozszerzone - do dziś nie wiem czemu. Ale niebyła to abstrakcyjna liczba :).
OdpowiedzUsuńJa dalej jestem zdania, że wszystko można również opisać i słowem, a także, że mowa ojczysta ma w sobie ogromny potencjał, który również może zniewolić mega pozytywnie. No tak, młoda studentka filologii polskiej... :D. Matematyki nie lubię, aczkolwiek uważam, że jest przydatna.
O, ukrainistyka, moja koleżanka jest na tym!
O tak, wszyscy, kiedy słyszą o filologii polskiej, natychmiast uważają to za synonim "polonistki", a dokładnie - tak, jak napisałaś, jest sporo specjalizacji. Aczkolwiek ja prawdopodobnie będę w przyszłym roku szła na dwa fronty, tzn. takie kierunki jak: komunikacja społeczna oraz dodatkowa - o ironio - nauczycielska (prawdopodobnie z oligofrenopedagogiką) .
UsuńNie wykluczam jednak, że zostanę tylko przy tym, ponieważ moim marzeniem zawsze było mieć ukończone studia na artystycznej uczelni z naciskiem na kierunek, jakim jest wzornictwo :D.
A teraz czuję się jak dziki zdobywca jakiś nieznanych lasów, o których niegdyś wiedziałam zaledwie, że tylko istnieją. Ciosam i ciosam te gałęzie, tyle materiału jest, ale na razie daję radę!
Koleżanka, jak na razie, zadowolona, sporo nauki (no ale jak to język), a tak to podobno sporo dziewczyn ma, co jej nie odpowiada ;).
uwielbiam matmę:>
OdpowiedzUsuńJa mam ogromne problemy z matmą i na pewno nie przyda mi się to czego akurat się uczymy :D Dlatego cieszę się, kiedy skończę liceum i w końcu będę mogła uczyć się tego, czym naprawdę się interesuję.
OdpowiedzUsuńOd trzech lat uczy mnie matmy ta sama kobitka, jest mega wymagająca, ciągle nam powtarza, że w gimnazjum niczego się nie nauczyliśmy, albo że powinniśmy wgl wrócić do podstawówki. Ja sama z matmą nie mam większych problemów, bo biorę sobie do serca co mówi, ale mam koleżanki, które pomimo tego, że powtarzaliśmy równania kwadratowe teraz, a w tamtym roku mieliśmy z nich prawie 3 miesiące nauki, nie znały wzoru na deltę, a tłumaczą to tym, że są na humanie. Ale maturę z matmy trzeba zdać.
OdpowiedzUsuńJa jestem na mat-fizie i szczerze mówiąc nie wiem co ja tam robię. Moja matematyczka minęła się chyba z powołaniem, bo kompletnie jej nie rozumiem, tym bardziej nie wiem jak to będzie na maturze. Ogólnie porażka więc Cię podziwiam ; )
OdpowiedzUsuńooo, masz rację ; ) w gimnazjum miałam ze wszystkiego podobne oceny, poszłam do klasy humanistycznej, nienawidzę historii, polski jakoś leci, próbuję zdawać rozszerzenie. wszystko to dlatego, że marzę o dziennikarstwie, a z matmy zbieram same piątki ; ) o ironio! fajnie piszesz, zaczynam obserwować!
OdpowiedzUsuńDla mnie czwórka z matmy jest równie nieosiągalna jak wyjazd za granicę, chyba jestem w kiepskiej sytuacji. Gratuluję i zazdroszczę dobrych rezultatów, ze mnie typowy "hóman".
OdpowiedzUsuńach, te matematyzcne żarty! :D zawsze je lubiłam. matma to super nauka, wbrew pozorom bardzo się przydaje. życzę CI powodzenia :3
OdpowiedzUsuńJa ostatnio dostałam 3+ z matematyki, ale wcześniej miałam dwie jedynki. Z matematyki nie jestem dobra, chociaż czasami doznaję olśnienia i rozumiem niektóre tematy, po prostu dobrze się w nich czuję i idzie mi świetnie. Ja też nie jestem geniuszem w matematyce, no i humanistką do przesady chyba też nie, można powiedzieć że jakoś po środku, albo duszą artystyczną - bo twórcze rzeczy to moje ulubione zajęcie! :) Niektórzy od razu dramatyzują że to zły przedmiot, a prawda jest taka że wszystkiego idzie się nauczyć, wystarczą chęci! :)
OdpowiedzUsuńWielka szkoda, że nie podzielam Twojego myślenia. Szczerze nienawidzę matematyki, pluję na nią jadem i odwracam tyłkiem. Ja jestem artystką w pełnym tego słowa znaczeniu, żadna humanistka, ani łebek do nauk ściśle nieokreślonych. Pozdrawiam. :)
OdpowiedzUsuńPS Z tego względu, że jesteś uczennicą szkoły średniej to serdecznie z całego serducha zapraszam na moją najnowszą notkę, którą dedykuję dla takich jak Ty. :)
Też marzę o neurokognitywistyce! Uwielbiam mózg i w ogóle układ nerwowy. Obok odpornościowego i hormonalnego, to mój ulubiony układ! Tak, jestem biologiem ;P
OdpowiedzUsuńI powiem Ci, że prawdziwego humanistę, nie jakiegoś pospolitego humana, nawet nie musisz przekonywać do piękna matematyki. W moim odczuciu humanista o osoba wszechstronna, o szerokich horyzontach, nie ktoś kto umie tylko kuć daty, a nie potrafi liczyć, jak sądzi wiele osób
Pozdrawiam!
Ja jestem humanistką i wiem, że matmę da się lubić! :D W sumie to nigdy nie byłam jednoznacznie określona kim jestem. Kocham biologię i geografię ale poszłam na humana ..I w sumie cieszę się z mojej decyzji. Rok chodzę do LO i jest super. : )
OdpowiedzUsuńtaka-se-nazwa.blog.onet.pl
Z matematyką zawsze miałam problemy i do dzisiaj je mam, chyba nigdy się do niej nie przekonam.
OdpowiedzUsuńNie miałam jazd, najpierw muszę zdać teorię ;)
Matmę od tego roku mam rozszerzoną, póki co nie mam z nią problemów. Oczywiście, że w mojej klasie są lepsi, ale nie uważam siebie za tępą, bo jeszcze coś rozumiem. Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała brać korepetycji. Na nauczyciela trochę mogę ponarzekać. W gimnazjum miałam takiego, który był bardzo "na luzie". Dlatego jestem przyzwyczajona do matematyki bez jakiś obowiązków (nie musiałam robić pracy domowej i jakoś specjalnie się uczyć). Teraz jestem w drugiej klasie liceum i trafiłam na pana T., który co prawda lepiej tłumaczy niż ten z gimnazjum, ale brakuje mi pewnego rodzaju systematyczności, sprawdzania zadań i kontrolowania tego co mam w zeszycie.
OdpowiedzUsuńZależy mi jedynie na tym, by bardzo dobrze przygotował mnie do matury.
Mam podobnie :) Mózgi nam się uściślają :p
OdpowiedzUsuńZdanie z ostatniej grafiki rządzi. ;) Ja jestem mat-fizem duszą i sercem, więc to zobowiązuje. Samą matematykę lubiłam w gimnazjum, a pokochałam w liceum. Uwielbiam te rozmowy towarzyskie w swojej klasie na temat wielowymiarowości. To jest dopiero stan umysłu!
OdpowiedzUsuńMatematyka od zawsze była moim słabym punktem. Od gimnazjum mam z niej 2. Jestem typową humanistką, dlatego rozwiązywanie zadań matematycznych, szczególnie otwartych, jest dla mnie czarną magią. Co się przejmujesz, ja mam 11 polskich tygodniowo :D i 5 matematyk. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMatma jest naprawdę ciekawa, ale dosyć trudna. Aż sobie poczytałam o liczbach wesołych i zaprzyjaźnionych :) Całkiem to pozytywnie brzmi :3
OdpowiedzUsuńkocham matmę ♥
OdpowiedzUsuńPierwszy raz czy tam o matematyce na blogspocie :) a btw. też byłam w klasie humanistycznej i czułam się humanistką do liceum gdzie mój talent matematyczny się odnalazł i na maturze miałam 81 z maty a 63 z polaka . Smutne aczkolwiek matematyka rządzi :)
OdpowiedzUsuńMatma jest świetna :D Też uważam, że słusznie wprowadzono z niej obowiązkową maturę. Wielu ludzi się przeciwko temu buntuje, a czemu np. nikt nie sprzeciwia się obowiązkowej maturze z polaka? Wg mnie to jest totalna porażka... wbijanie się w odpowiednie klucze, pisanie wypracowania wg określonego schematu. Nawet moja była polonistka powiedziała, że obecna matura z polaka jest dla idiotów. Więc już prędzej bym się skłaniała do tego, by to ona odeszła z obowiązkowych egzaminów maturalnych.
OdpowiedzUsuńA ten tekst o matmie na końcu - świetny :)
Dzięki tylu komentarzom odnośnie tego żebym odważyła się z włosami, w przyszłym tygodniu idę kupić szamponetkę, zobaczymy co z tego wyjdzie :) Też mam takie zdanie o przyjaźni damsko męskiej. Jest w porządku ale tylko wtedy gdy żadna ze stron aż tak bardzo się nie angażuje.
OdpowiedzUsuńAaa, też dostałam ostatnio czwórkę z matmy, ze sprawdzianu z funkcji, byłam przeszczęśliwa! Zresztą cała moja przygoda z matematyką jest nieco podobna do Twojej. W gimnazjum nauczycielka trafiła mi się mało ciekawa no i średnio wymagająca, więc wiele lekcji przegadałam. W liceum wybrałam klasę humanistyczną, jeszcze nie bardzo wiedząc co chcę robić w przyszłości, ale przekonana, że nie będzie się to w żaden sposób łączyć z przedmiotami ścisłymi. Mam szczęście, bo trafiłam na wspaniałą nauczycielkę, której jednak początkowo nie doceniałam-lubi się na nas powkurzać, powiedzieć parę miłych słów, co jeszcze w zeszłym roku mnie dołowało i utwierdzało w przekonaniu, że matmy nigdy nie pojmę. Jakoś na wiosnę zaczęłam chodzić na korki, bo przestraszyłam się tego, że moja średnia spada poniżej trzech, a bardzo nie chciałam mieć dopa na świadectwie. I z czasem, powoli, zaczęłam się do matematyki przekonywać. Trochę dzięki S, który jest w mat-fizie i wychwala tą nauczycielkę, trochę dzięki korepetycjom, bo mam ogromną radość z tego, kiedy na lekcji ogarniam i nie muszę z przestrachem w oczach ledwie nadążać. Bardzo chcę ją zrozumieć, bo wtedy też ją polubię. Zresztą, chyba już dziś ją lubię-jestem żywym dowodem na to, że wszystko zależy od nastawienia. Dostrzegłam, że nauczycielka po prostu chce nas jak najlepiej przygotować do matury i w ogóle do dorosłego życia i automatycznie zaczęłam cieszyć się na jej lekcje. A swoją przyszłość najchętniej wiązałabym z psychologią...chociaż sama nie wiem jak to będzie, bo jestem tym pechowym rocznikiem 96, więc nie mam możliwości zdawania np. biologii na maturze...Cóż, zobaczymy, będzie co ma być :) Ależ się rozpisałam...wybacz! :D
OdpowiedzUsuńJa miałam poprawkę w 2 klasie z mamtematyki. Pamiętam, jak przesidziałam całe wakacje z kumplem kując matmę i próbując ją zrozumieć. Tak mi przestawił mózg, że teraz wychodzę na 4 ^^
OdpowiedzUsuńPowiem tak: matura rozszerzona z języka polskiego wcale nie jest taka straszna, jak mówią. Zewsząd słyszę, że bez czytania lektur nic się nie napisze, że to i siamto, że owamto. Ja jeżdżąc w zeszłym roku na dodatkowe lekcje języka polskiego przed tą właśnie maturą wysłuchiwałam, że niepotrzebnie się zdecydowałam pisać rozszerzenie, że owa pani czarno to widzi, że w ogóle wszystko źle i niedobrze. Ale będąc pewną czego chcę, dałam radę, nawet nieźle wyszło. A nie przeczytałam żadnej lektury, tylko streszczenia przed samym tygodniem zgrozy. Wydaje mi się, że dobre nastawienie i brak uprzedzenia wystarczą - żeby napisać jakiekolwiek wypracowanie musisz uzyskać spokój, by móc się skupić, wyłowić z tekstu to, co jest do wyłowienia.. Inaczej niczego, zdania jednego nie napiszesz ;) A mówi Ci to zeszłoroczna maturzystka, która przeżyła to na własnym przykładzie. Powodzenia!
OdpowiedzUsuńnie znosze matmy i to się raczej nie zmieni.. może dlatego, że jej nie rozumiem, a staram się zrozumieć..
OdpowiedzUsuńz matmą się nie lubimy. Wydaje mi się, że za bardzo rozszerzona matematyka w życiu codziennym jest prawie wcale nie przydatna:P
OdpowiedzUsuńA ja chyba mam dyskalkulię, no bo jeżeli inni mają dysgrafię i dysortografię to ja na pewno mam coś dys z matematyką, bo jakoś cięzko mi ją ogarnąć , na szczęście radzę sobie i jestem na przełomie 4 i 5 ale dużo pracy muszę w to włożyć.
OdpowiedzUsuńhttp://milionioliwka.blogspot.com/
Dla mnie polski to koszmar. Za to kocham matematykę i naprawdę jest ona w życiu potrzebna, jest jednym z głównych przedmiotów na każdych studiach,na każdym kierunku i jesteśmy pewni że ta cała monotonna nauka z liczbami nie pójdzie w las;)
OdpowiedzUsuńbardzo spodobał mi się twój blog, twój styl pisania i obserwuje
buziak
ankagrzanka.blogspot.com
Zazdroszczę Ci podejścia do matematyki. Nigdy nie lubiłam tego przedmiotu, a w liceum szczególnie tego nienawidzę. To jakaś czarna magia dla mnie. Może, dlatego że jestem typowym humanistą i wolę pisać niż liczyć.
OdpowiedzUsuńPodziwiam :)
Jestem humanistką z krwi i kości, ale lubię sobie rozwiązywać zadania z matematyki, mimo że nigdy nie byłam z niej orłem, to na tą czwórkę zwykle daję radę. :)
OdpowiedzUsuń